Nowy numer 2/2021 Archiwum

WWJD

Zastanawiam się: WWJD? I czy zrobiłbym to samo...

Noszę na lewym nadgarstku czarną opaskę z czterema białymi literami „W.W.J.D”.

To trochę takie chrześcijańskie szpanerstwo, ale rzecz również dość pożyteczna. Bo te literki oznaczają skrót angielskiego pytania: "Co zrobiłby Jezus?" (What would Jesus do?). I to pytanie, przyczepione do ręki, czasem się człowiekowi przydaje. Często nie wiem, co Jezus by  zrobił na moim miejscu. Ale są też sytuacje jednoznaczne – wiadomo, co by zrobił.

Wczoraj spotkałem się z Paulinką, 10-letnią dziewczynką z Dolędzina k. Raciborza. Ona jest okrutnie poparzona. Trzy i pół roku temu, kiedy wybuchł pożar w mieszkaniu jej rodziców, wyprowadzona z niego przez wujka wróciła z powrotem, bo w środku została jej ukochana babcia. Rzuciła się w ogień. WWJD? Rzuciłby się w ogień, by ratować babcię. Zrobił to zresztą trochę lat wcześniej, dla wszystkich.

Paulinka przez 3,5 roku wycierpiała wiele (kilkadziesiąt operacji pod narkozą, ciągła rehabilitacja etc.) i wydaje mi się, że cierpi nadal. Zastanawiam się i - szczerze mówiąc - nie wiem, czy zrobiłbym to samo, co ona.

Myślę o chrześcijanach (i o jezydach też) z Iraku, którzy uciekają w panice przed okrutnymi terrorystami Państwa Islamskiego. Wielu z nich „dało gardło” pod noże tych szaleńców, ale swojej wiary się nie zaparło. Zastanawiam się: WWJD? I czy zrobiłbym to samo...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama