Nowy numer 43/2020 Archiwum

Zaczęło się w stajni

Spalił im się dom, ale w święta będą gościć kilkuset ludzi.

Jak niemal za każdym razem, tak i dzisiaj rano na podwórzu folwarku Kaczorownia wita mnie uśmiechnięty i patrzący szeroko otwartymi, jakby lekko zdziwionymi oczami, Bodzio. Jest gotowy do drogi rowerem do Strzelec Opolskich, gdzie bierze udział w warsztatach terapii zajęciowej. – Jadę do roboty. Robotę mam, wiesz – mówi. Podbiega Saba, domowy owczarek niemiecki, i też się wita.

Pogorzelcy i dwa garnitury

W dawnym folwarku swoje miejsce ma „Barka”, wspólnota byłych bezdomnych, więźniów i ludzi zepchniętych na margines, z którymi mieszka i którym przewodzi ks. Józef Krawiec. Folwark, który był w ruinie, własnymi siłami odbudowali, remontowali przez lata. W październiku w wyremontowanej 2 lata temu części poddasza jednego z dwóch budynków mieszkalnych wybuchł pożar, który w kilka minut strawił cały dobytek mieszkańców, w tym pokoik ks. Krawca. Zostali nawet bez szczoteczki do zębów. Bodzio śpi teraz na korytarzu, pozostali mieszkańcy dokwaterowali się do innych barkowiczów w drugim domu i w „Barce” w Błotnicy Strzeleckiej – w folwarku Doryszew. Ale remont spalonego poddasza postępuje wyraźnie. Gotowe są już ściany, wkrótce gotowa będzie więźba dachowa, na święta Bożego Narodzenia być może całość będzie już przykryta blachą. Ksiądz Józef Krawiec widzi realną szansę, by mieszkańcy wprowadzili się do odbudowanego poddasza już na wiosnę (marzec–kwiecień). Bez pomocy z zewnątrz i bez pracy samych mieszkańców nie byłoby to możliwe.

Prawo bytu

– Kiedy myślę o tej fali pomocy, to mnie rozwala. Jest pierwszy garnitur ludzi: których znam, z którymi od lat się spotykam. I oni w tej trudnej sytuacji nas nie zostawili. To jest wzruszające. Można chyba mówić o przyjaźni, o byciu obok nas. A drugi szokujący wymiar: jest wielu ludzi, o których istnieniu nie mam pojęcia, a też nam pomogli. To jest dla mnie również wielkie wsparcie moralne. Bo to, co my tu robimy, jest przecież trochę kontrowersyjne. Pomoc dzieciom z natury rzeczy jest oczywista: nie można inaczej. Ale pomoc ludziom, którzy w jakimś stopniu z własnej winy skomplikowali sobie życie… Nie wszyscy są zdania, że takie miejsca jak nasze mają prawo bytu. Dlatego po takim zdarzeniu pomoc nieznanych ludzi jest dla mnie dużym umocnieniem na drodze – mówi kapelan „Barki”. Ksiądz Krawiec nie chciał ogłoszenia zbiórki diecezjalnej na pomoc „Barce”, którą proponował ekonom diecezji ks. Ginter Żmuda. – Chcemy, żeby to była zupełnie oddolna pomoc – tłumaczy. W odremontowanym poddaszu będą teraz czujniki przeciwpożarowe i system ostrzegania.

Wśród kóz w Doryszewie

Barkowicze od kilku dni przygotowują stodołę folwarku na Pasterkę, która będzie tam odprawiona w Wigilię o godz. 23. Od 16 lat Pasterka celebrowana jest w Barce w scenerii bardzo przypominającej betlejemską. Od około 10 lat kilkaset osób chce spędzać noc Bożego Narodzenia w tej wspólnocie, siedząc na słomianych belach, ułożonych amfiteatralnie w stodole, w chłodzie, z bezdomnymi, z młodą rodziną z niemowlęciem, a nawet ze zwierzętami. – Wcale nie planowaliśmy takiej wielkiej Pasterki dla ludzi. Zaczęło się od tego, że parafia św. Wawrzyńca w Strzelcach Opolskich podarowała nam dekoracje do szopki franciszkańskiej. Miejsce na nią mieliśmy tylko w stajni, gdzie były kozy. A druga rzecz: co przygotowaliśmy pokój na kaplicę w „Barce” w Doryszewie, to przychodzili nowi bezdomni i dawaliśmy im to miejsce. No i w sumie pierwszą Pasterkę odprawiłem w tej stajni. Byli na niej mieszkańcy „Barki” i jedna zaprzyjaźniona rodzina – wspomina ks. Krawiec. Rok później gości na Pasterce w stajni było już 30. Po czterech latach Pasterkę przeniesiono do większego domu, właśnie do folwarku Kaczorownia. Ale i wielka stodoła już nie mieści wszystkich chętnych. Pierwsi goście przyjeżdżają nawet 2 godziny przed Mszą św. – Pasterkę robimy o 23, żeby ci, którzy się nie zmieszczą w stodole, mogli jeszcze pojechać gdzieś indziej. Odradzamy stanie na dworze, bo to już nie jest ten wymiar uczestnictwa w Eucharystii, w tajemnicy Bożego Narodzenia, o który nam chodzi – podkreśla ksiądz. Kilku barkowiczów pracuje w stodole, sprząta zbutwiałą słomę, układa baloty i kostki słomy. – Postawimy też namiot, który będzie przedłużeniem wejścia, bo w ostatnich latach padało i ludzie mokli – mówi Andrzej, lider wspólnoty. Także w uroczystość Trzech Króli w stodole „Barki” odprawiona będzie Msza św. (godz. 11.30). Będzie to również regionalne spotkanie Podwórkowych Kółek Różańcowych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama