Nowy numer 49/2020 Archiwum

Zaprośmy ich na kawę

Uchodźcy. Syryjczycy składają naprawdę niezwykłe świadectwo chrześcijańskie. Przyjmijmy ich serdecznie.

Czego potrzebują syryjscy uchodźcy?

– Myślę, że oni się w naszych kościołach bardzo dobrze odnajdą, mimo że będą z obrządków wschodnich. Zwłaszcza jeśli są z Damaszku. Do kościoła łacińskiego przychodzi tam wielu chrześcijan Kościołów wschodnich: syryjskich, ormiańskich, maronitów itd. Może im trochę brakować bogactwa liturgii wschodniej: śpiewów kadzidła, ruchu – mówi s. Brygida o mających przybyć do naszej diecezji Syryjczykach. Oni sami zaś raczej nie powinni swoimi zachowaniami liturgicznymi wzbudzać konsternacji. – Ubierają się po europejsku. Jeśli chodzi o gesty liturgiczne, to najbardziej odmienne od naszych mogą być delikatne skłony głową, które robią w czasie modlitwy. Prawosławni robią znak krzyża trzema palcami dłoni i zaczynają od prawego ramienia, ale myślę, że po prostu przystosują się do tutejszych zachowań – mówi. – Najbardziej może im tu brakować bliskich relacji społecznych. Tam ludzie żyją bardzo blisko siebie, często się odwiedzają. I tego najbardziej będą potrzebowali: zainteresowania, życzliwości, otwartego serca, pomocy w zwykłych sprawach. Po prostu ludzkich relacji. Nie chodzi o rzeczy trudne. Dobrze byłoby na przykład zaprosić ich na kawę, herbatę i porozmawiać. Jeśli z naszej strony będzie dobra wola i dobroć serca dla nich, to będą szczęśliwi. Tylko trzeba wiedzieć, że kiedy proponuje się dajmy na to kawę, to trzeba zapytać dwa razy. Bo w ich kulturze zawsze za pierwszym razem wypada odmówić – opowiada franciszkanka. Siostra uważa też, że warto zapraszać Syryjczyków na spotkania grup i ruchów religijnych w parafiach. – Powinni bardzo chętnie przyjść. W naszym klasztorze uchodźcy licznie uczestniczą w spotkaniach katechetycznych czy biblijnych. A poza tym mogą być dla naszych wiernych także wspaniałymi świadkami wiary – podsumowuje s. Brygida Maniurka. A ja mam nadzieję, że dwaj syryjscy chłopcy, synowie Shadiego z Damaszku, którzy zamieszkali w Głogówku, nie będą kopali piłki tylko między sobą, ale wkrótce będą biegać za futbolówką razem z miejscowymi kolegami.

Witajcie – ahlan wa sahlan

„Ahlan” po arabsku znaczy rodzina, „sahel” – łatwy. Jeżeli mówimy komuś „ahlan wa sahlan” – to wyrażamy życzenie, żeby środowisko, do którego wchodzi, było dla niego rodziną i żeby było mu w nim łatwo, dobrze. Imię Jezusa syryjscy chrześcijanie wymawiają „Jesua” (natomiast muzułmanie jako „Aisa”). Chrześcijanie używają także słowa „El Masih”, co znaczy Chrystus, czyli tak jak po grecku – namaszczony. Natomiast jeśli chcemy komuś powiedzieć: „Niech nasz Pan wam błogosławi”, mówimy: „Rabna jubarykukom” – tłumaczy s. Brygida Maniurka.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama