GN 42/2020 Archiwum

Obrazki z Algierii

Zorganizowali kiermasz na rzecz misji w Afryce, podjęli duchową adopcję misjonarzy i spotkali się z ojcem białym.

Algieria to największy kraj na kontynencie afrykańskim. 80 proc. jego powierzchni zajmuje pustynia, bogata w ropę i gaz – opowiadał o. Mariusz Bartuzi ze Zgromadzenia Misjonarzy Afryki, który w Tygodniu Misyjnym gościł na lekcjach religii w Zespole Szkół Zawodowych w Krapkowicach. Opowiadał o tym, że zgromadzenie ojców białych blisko 150 lat temu powstało właśnie w Algierii, kraju, w którym od VII wieku religią dominującą jest islam.

Starał się też uwrażliwić młodzież na fakt, że przekazy medialne o afrykańskich uchodźcach i muzułmańskich ekstremistach ukazują tylko dwie mało liczne skrajności. – Większość społeczeństwa Algierii nie utożsamia się z tymi grupami – podkreślał misjonarz. Na lekcjach ciekawostką były afrykańskie stroje, które uczniowie mogli przymierzać, a także liczne przedmioty pochodzące z Czarnego Lądu, m.in. skóra węża, torebka z krokodyla czy instrument muzyczny ze skorupy żółwia. O. Mariusz, który od czerwca jest we wspólnocie ojców białych w Natalinie k. Lublina, przyjechał do Krapkowic na zaproszenie katechety Jacka Klose, członka Stowarzyszenia Przyjaciele Misjonarzy Afryki. – W ciągu roku ludzie zapominają o misjach. Dlatego my chcemy przez cały rok wspierać misjonarzy duchowo. Modlimy się za nich, pamiętamy o nich, by będąc daleko, nie czuli się samotni. Wspieramy ich też materialnie, budując studnie w różnych krajach czy pomagając w budowie szkół – wyjaśniał Jacek Klose, zapraszając uczniów do włączenia się w duchową adopcję misjonarza Afryki. Chętni uczniowie zapisali się na listę. Każdy z nich kolejno przez jeden tydzień będzie się modlił w intencji o. Mariusza. W następnym roku szkolnym wybiorą innego misjonarza. Przez tydzień tematyka misyjna była obecna w całej szkole, nie tylko na katechezie. Działo się to za sprawą Szkolnego Koła Caritas, które przygotowało misyjny kiermasz na rzecz Afryki. Składając ofiarę na misje, można było zakupić domowe wypieki i afrykańskie przedmioty. – Każdego dnia inna klasa odpowiada za wypieki. Nie brakuje chętnych ani do pieczenia, ani do kupowania – opowiadają Julia Gajda i Wioletta Thomys, które z koleżankami dyżurowały w środę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama