Nowy numer 43/2020 Archiwum

Tego się nie da przeliczyć na pieniądze

135 wolontariuszy wzięło udział w "Polach Nadziei" - akcji pomocy Domowemu Hospicjum dla Dzieci w Opolu.

- Nasi uczniowie po każdym spotkaniu z pracownikami Domowego Hospicjum dla Dzieci wychodzą odmienieni. Dla mnie pieniądz jest skutkiem ubocznym. Dobrze, jak jest pokaźny, ale to czego uczą naszą młodzież te akcje tego się nie da przełożyć na żadne pieniądze - powiedziała Lidia Stotko, nauczycielka z Zespołu Szkół Ekonomicznych w Opolu inicjatorka i koordynatorka akcji „Pola Nadziei” na jej podsumowaniu, które odbyło się 28 października w budynku ZSE.

VII opolskie „Pola Nadziei” - akcja zbiórki funduszy na rzecz hospicjum dziecięcego i rozdawania papierowych żonkili wykonanych przez uczniów i pacjentów opolskiego szpitala - trwały przez osiem miesięcy i zakończyły się w ostatnią niedzielę 25 października.

Wzięło w niej udział 135 wolontariuszy z sześciu szkół średnich, gimnazjalnych i podstawowych z Opola, Strzelec Opolskich, Kędzierzyna-Koźla i Osowca.

Rozdano 7 tysięcy żonkili, które przez ok. 1750 godzin wykonywało ok. 120 osób. Młodzi wolontariusze prowadzili zbiórki na terenie 20 parafii, w swoich szkołach, w Teatrze im. Jana Kochanowskiego i na ulicach Opola, Kędzierzyna-Koźla, w Dańcu i w Kątach Opolskich.

W opolskiej zbiórce ulicznej młodzież wsparli policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji. W tym roku zebrano w sumie 42 978,91 zł. Zebrana w ciągu 7 akcji suma to 185 056, 91 zł.

Tego się nie da przeliczyć na pieniądze   Od lewej: Lidia Stotko z ZSE i Sylwia Sikorska-Stach z hospicjum dziecięcego Andrzej Kerner /Foto Gość - To jest akcja: ziarnko do ziarnka. My nosimy do banku plecaki pełne monet. Tam nie ma setek czy pięćdziesiątek, głównie są monety - powiedziała Lidia Stotko podczas spotkania, które po raz pierwszy było okazją do oficjalnego podziękowania zaangażowanym w akcję „Pól Nadziei” w Opolu.

Podziękowania wręczał prezes Fundacji Opolskiego Hospicjum Domowego dla Dzieci dr Abdul Rahim Said.

- Do akcji zachęciła nas pani Lidia Stotko, a decyzja w klasie zapadła natychmiast. Natomiast razem z koleżanką Eweliną Lauer wymyśliłyśmy, że będziemy także zbierać datki dla hospicjum w Dańcu, chodząc od domu do domu. Robimy to co roku i nie mogę przestać - to jest rodzaj uzależnienia! Lubię to robić, sprawia mi to wielką frajdę - powiedziała „Gościowi” Justyna Loch z Dańca, która była w grupie pierwszych 10 wolontariuszy i jest zaangażowana w akcję „Pola Nadziei” do dzisiaj.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama