Nowy numer 49/2020 Archiwum

Z rodziną na swoim

Przedsiębiorczość. Z rodziną dobrze tylko na zdjęciach? Jak wskazują statystyki, także w biznesie, byle na zdrowych warunkach.

Nietraktowane z taką atencją jak wyczekiwani „inwestorzy zewnętrzni”, niezachęcani ulgami podatkowymi, licznymi ułatwieniami. Mimo to nie wyprowadzą się z ojcowizny, zapłacą podatki na miejscu, nie założą biura na Cyprze. Są niezawodnym sponsorem szkół, przedszkoli i lokalnych organizacji. To firmy rodzinne, miejscowe, działające od lat, są podstawą stabilnej gospodarki. Rodzina to nie tylko komórka społeczna i prawna, ale też często gospodarcza.

Miłość do kierownicy

– Nasza firma powstała z chęci, żeby zrobić coś więcej. Już mój dziadek, prowadząc gospodarstwo, woził ludziom różne rzeczy wozem konnym, podobnie ojciec traktorem z przyczepą. Ja też postanowiłem robić coś jeszcze. Poszedłem do straży, zrobiłem uprawnienia na prowadzenie ciężarówki, ale wtedy przerwano nabór – opowiada historię firmy Bernard Groeger z Łan.

Namówił ojca, by zamiast kolejnego traktora kupili stara o ładowności 5 ton. Zakup szybko się zwrócił i pozwolił na kupno większego auta. Firma się rozrastała, realizowała coraz większe zlecenia.

– Przewieźliśmy wiele ton dla pobliskiej cukrowni Cerekiew. To mnie nauczyło, jak ważne są odpowiedzialność i niezawodność. Pomyślałem, skoro tu dajemy radę, to wszędzie – tłumaczy przedsiębiorca. W jego rodzinie od pokoleń przepis na sukces zawiera się w słowach modlitwy: „Ponbóczku, dej, żeby była ciężka robota i siły do jej zrobienia”. Czyli nie siedź, nie narzekaj, tylko idź raz obraną drogą, wkładając trud i nie poddając się.

W firmie prócz Bernarda i jego żony wkrótce pracowali jego bracia i siostry, dzieląc między sobą zadania. Wkrótce rozwinęła się nowa gałąź – przewóz niebezpiecznych materiałów ciekłych, tzw. ADR, które wożą po całej Europie. To wymaga najlepszych cystern i wykwalifikowanych ludzi. Dziś prócz floty mają też swoje stacje paliw. Przedsiębiorstwo tak się rozrosło, że postanowili rozdzielić działalność na różne firmy.

– Ale dogadujemy się, bo jest to zaufanie do siebie. Jeśli są zdrowe zasady – przejrzystość rozliczeń, zaufanie i odpowiedzialność za swoją część, to z rodziną współpracuje się lepiej niż z obcymi – podsumowuje Bernard Groeger. A gdy trzeba, nawet teraz siada za ukochane kółko i jedzie w trasę.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama