Nowy numer 49/2020 Archiwum

Budują firmę i charakter

O potrzebie równowagi pomiędzy pracą i rodziną opowiada Dorota Jakubowska, psycholog i trener z grupy „Trop”, jedna z prelegentek zjazdu firm rodzinnych w opolu.

Karina Grytz-Jurkowska: Specjalizuje się Pani w psychologii firm rodzinnych, bo sama z mężem i dziećmi taką tworzy. Czy ma Pani dla tych firm jakieś złote rady?

Dorota Jakubowska: Jednym z największych atutów zwłaszcza mniejszych firm rodzinnych jest sprzedaż relacyjna, coś, co określam jako „kontakt i kontrakt”. Do korzystania z ich usług, wyrobów zachęca to, że mają one twarz właściciela, co przekłada się też na jakość, którą przecież firmujemy sobą. Z drugiej strony firma rodzinna powinna zajmować się relacjami, uświadamiać sobie, jak funkcjonuje, zwłaszcza wtedy, gdy się otwiera na nowych pracowników, bo dla nich nie zawsze jest wszystko tak oczywiste jak dla członków rodziny.

Podobno z rodziną najlepiej na zdjęciach...

W firmach rodzinnych jest silna współzależność. Musi ona utrzymać rodzinę, więc nie ma, że „mnie to nie dotyczy”. Rozpadają się te, w których ludzie koncentrują się na tym, co ich dzieli, a nie łączy, jest też, jak to w rodzinie, więcej emocji. Trzeba rozwijać empatię i dialog, ale przede wszystkim wzajemnie się słuchać. I nauczyć się robić tzw. stop-klatki. Cenna jest też umiejętność przyglądania się swojemu funkcjonowaniu z boku albo z udziałem kogoś z zewnątrz, żeby wyłapać złe nawyki, które nie sprzyjają ani rozwojowi biznesu, ani relacjom w domu.

A jak sprawić, żeby firma nie zawładnęła całkiem życiem rodziny?

To trudne i to musi być świadoma decyzja, zwłaszcza pomiędzy małżonkami. Nie może być tak, że tylko jedno wychowuje dzieci. Dom czasem trzeba zorganizować jak firmę, uzgadniać, kto zajmie się teraz dzieckiem. Miłości muszą towarzyszyć umowa, pewne ramy.

Czy więc firma rodzinna to dobre środowisko dla dorastania dzieci?

Firma rodzinna to owoc miłości, determinacji i heroizmu. Dzieci często od małego wiedzą, że ich byt zależy od jej powodzenia, odczuwają kryzysy, cieszą się z sukcesów. Dom rzadko stanowi spokojną przystań, w której są one na pierwszym planie, a dorośli wyciszeni. Równocześnie to świetna arena do uczenia się przez doświadczenie, kształtowanie odpowiedzialności. Trzeba tylko pamiętać, że dzieci dojrzewają w swoim tempie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama