Nowy numer 48/2020 Archiwum

Szansa na rodzinę

Od 20 lat budują mosty pomiędzy zranionymi sercami – troszczą się o prawo dzieci do wychowywania się w rodzinie i przygotowują rodziców adopcyjnych do nowej roli.

Tak w najkrótszy sposób można scharakteryzować działalność Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego i Opiekuńczego, który od 1995 roku funkcjonuje pod egidą Diecezjalnej Fundacji Ochrony Życia. Dotąd dzięki pracy ośrodka 628 dzieci odnalazło swoje miejsce w rodzinach adopcyjnych. Co więcej, na przestrzeni lat aż 132 wyszkolone w ośrodku pary małżeńskie stworzyły rodziny zastępcze, przejmując opiekę nad dziećmi podczas regulowania ich sytuacji prawnej.

Z błogosławieństwem arcybiskupa Nossola

– Kiedy w 1995 roku w fundacji poznaliśmy pierwszą kobietę, która podjęła decyzję o oddaniu dziecka do adopcji, nie mieliśmy zielonego pojęcia, jak wygląda procedura adopcyjna – wspomina ks. Jerzy Dzierżanowski, dyrektor DFOŻ. – Pamiętam, że wtedy przy okazji głoszenia kazań i rekolekcji w parafiach pytałem, czy znajdzie się rodzina, która przyjęłaby dziecko. Taka rodzina się znalazła, a przy ogromnym wsparciu sędziego Artura Mudreckiego udało się przeprowadzić adopcję – opowiada ks. Dzierżanowski. Podkreśla, że adoptowana wówczas dziewczynka dziś jest studentką Uniwersytetu Wrocławskiego. – Jest niezwykle uzdolniona i stale podtrzymuje deklarację, że po ukończeniu studiów chce współpracować z naszym ośrodkiem adopcyjnym – podkreśla dyrektor fundacji.

Opowiada też: – Po tej pierwszej adopcji za namową sędziego Artura Mudreckiego udaliśmy się do abp. Alfonsa Nossola, by poprosić o zgodę na powołanie Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego. Pierwsza nasza wizyta u księdza arcybiskupa trwała dosłownie trzy minuty. Abp Nossol wstał i powiedział: „Nie. Absolutnie. Nie będziecie tutaj żadnymi dziećmi handlować”. Powiedział to w kontekście różnych nadużyć, które miały miejsce w ówczesnym czasie w Polsce, m.in. w Krakowie. Wyszliśmy stamtąd zawiedzeni, ale po dwóch tygodniach przyszliśmy powtórnie, a wtedy odpowiedź była całkiem inna: „Wspaniale. Słuchajcie, będziemy adoptować dzieci z Austrii, Niemiec, Kanady. Zgadzam się i daję błogosławieństwo”. Wtedy to ja musiałem księdzu arcybiskupowi wyjaśnić, że absolutnie to nie w tym kierunku idą nasze zamierzenia.

Nim w domu pojawi się dziecko

– Każda adopcja to droga, która rozpoczyna się od podwójnego rozczarowania, to indywidualna historia naznaczona z dwóch stron cierpieniem. Z jednej strony cierpieniem dziecka, które w biologicznej rodzinie nie miało odpowiednich warunków rozwoju, a z drugiej strony cierpieniem małżonków, którzy mimo starań nie mogli wydać na świat własnego dziecka – podkreśla Barbara Słomian, dyrektor Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego i Opiekuńczego, w którym każdego roku około 20 par małżeńskich przygotowuje się do zostania rodzicami adopcyjnymi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama