Nowy numer 32/2020 Archiwum

Potrzeba świadectwa obecności

Dr B. Ebeid: Nie zapominajcie nas, odwiedzajcie nasze kościoły, mówcie, że tam jesteśmy!

Potrzeba świadectwa obecności   Wykład dra Bishary Ebeida w Opolu Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

Do tego, by pomóc czynić chrześcijaństwo nadal obecnym w miejscu narodzin i życia Chrystusa, wzywał w Opolu dr Bishara Ebeid, wykładowca z Papieskiego Instytutu Orientalnego w Rzymie.

– Pochodzę z miejsca nazywanego „Ziemia Święta”, miejsca, które można opisać jako mozaikę różnych religii i wyznań: chrześcijaństwo, judaizm i islam. Różnorodność absolutnie nie jest niczym złym; by mogła stać się światłem oświecającym cały świat, potrzebuje ona jedynie pewnej śmiałości i tolerancji – rozpoczął swój wykład prelegent – trzydziestolatek, który wychował się w wiosce niedaleko Nazaretu w Galilei, a niedawno ukończył doktorat w dziedzinie chrystologii w Papieskim Instytucie Wschodnim. Jego ojciec jest grekokatolikiem, a jego matka należy do Kościoła maronickiego. Seminarium, podczas którego wygłosił wykład pt. „Chrześcijanie w Ziemi Świętej – oczyma świadka”, zorganizowała na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego Katedra Liturgiki, Hagiografii i Obrzędowości.

Opisując złożoność tych ziem i skomplikowane relacje społeczno-religijne między mieszkańcami, dr B. Ebeid mówił szeroko o różnych wspólnotach chrześcijańskich zamieszkujących Ziemię Świętą na przestrzeni wieków, dzielących los z członkami innych religii.

Potrzeba świadectwa obecności   Wśród słuchaczy byli zarówno licealiści oraz studenci, jak i pasjonaci Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Łamał przy tym wiele stereotypów związanych z tymi terenami. Zamieszkują je Żydzi, ale też chrześcijanie, od czasów, kiedy byli uczniami Jezusa. W VIII w., gdy obszar ten stał się celem najazdów muzułmańskich, powstał tzw. Kościół arabski, a efektem wypraw krzyżowych był zaczątek Kościoła łacińskiego. Od czasów Wielkiej Schizmy są tam przedstawiciele Kościołów Wschodnich, a później pojawiły się wspólnoty reformowane.

Dr Bishara Ebeid tłumaczył dzisiejszą skomplikowaną sytuację – efekt antagonizmów między różnymi grupami palestyńskich chrześcijan, ale też np. polityki Izraela. Opisywał korzystny wpływ katolickich szkół, w których większość uczniów to muzułmanie, na tolerancyjność i budowanie dialogu. Zaznaczył, że zdarzają się problemy, incydenty i nieporozumienia, zwłaszcza prowokowane przez rasistowskie i fundamentalistyczne frakcje religijno-polityczne. Nawiązał do niedawnego uprowadzenia dwóch tamtejszych biskupów.

Nakreślając ten obraz, dążył do istotnego wniosku: trzeba zatrzymać emigrację, bo wkrótce Ziemia Święta zostanie pozbawiona obecności chrześcijan. Ważne, by tam składali świadectwo, starali się odbudować jedność i współpracowali ze sobą.

– Nasza rola jest tu niezwykle istotna: musimy być otwarci, gotowi do dźwigania krzyża za innych. W kulturze Wcielenia nie ma znaczenia kolor skóry, wyznanie czy polityka. Jako ludzie jesteśmy braćmi, jesteśmy tacy sami – zakończył.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama