Nowy numer 48/2020 Archiwum

Małe Dziecię, wielkie święto

Przywieziona z Ziemi Świętej figurka pomaga im skupić się na tym, co najważniejsze.

Jak przyniosłam Jezuska do domu, to jakby już nadeszło Boże Narodzenie. Modliliśmy się przy nim wszyscy, śpiewaliśmy, ja zagrałam Mu na flecie. A potem poszło z nami spać, choć trudno było zasnąć – opowiadają Magda i Justyna Lasek. – My zrobiliśmy Mu piękny ołtarz, potem modliliśmy się, a mój pięcioletni brat Go kołysał. Bardzo na Nie czekaliśmy – przyznaje Gracjan Sroka. Obecność Dzieciątka Jezus w markowickiej parafii to efekt pielgrzymki do Ziemi Świętej, na którą parafianie wybrali się kilka tygodni temu, w październiku. – To było dla parafian wielkie przeżycie, że mieli możliwość odwiedzić miejsca, gdzie urodził się i żył Chrystus. Naszym przewodnikiem był tam Wiktor, chrześcijanin z Nazaretu, którego rodzina zamieszkuje te tereny od 600 lat. Mówił nam o obecnej, trudnej sytuacji chrześcijan i o tym, jak można ich wesprzeć – opowiada ks. Józef Ibrom, proboszcz parafii św. Jadwigi w Raciborzu-Markowicach.

Między innymi dlatego mieszkali w hotelu i kupowali w sklepie, należącym do chrześcijanina – to bardzo konkretna pomoc, pozwalająca im utrzymać rodziny, zwłaszcza teraz, gdy z obawy przed zamachami ISIS pielgrzymów jest mniej. – Ale dzięki temu mogliśmy pobyć w tych miejscach, zamyślić się, bo nie było tłoku. Diecezjalne Biuro Pielgrzymkowe św. Jacka, z którym jechaliśmy, zachęca, by odwiedzać te strony. Na pożegnanie dostaliśmy od Wiktora małą figurkę Dzieciątka Jezus. Obiecaliśmy mu, że będziemy się za nich modlić – dodaje ks. Ibrom. Wracając, w autokarze, zastanawiali się, co zrobić, by uhonorować Dzieciątko i by obiecana modlitwa trwała. Dobrą okazją był nadchodzący Adwent, więc od poświęcenia figurki na pierwszej Mszy roratniej mały Jezusek trafia na cały dzień do kolejnych rodzin oczekujących Bożego Narodzenia.

Tereska Wołek, której jako pierwszej powierzono Dzieciątko, miała dodatkowe przygody z Jego odwiedzinami. – Kiedy przynieśliśmy figurkę do domu, nagle zgasło światło, zabrakło prądu. I siedzieliśmy w ciszy i spokoju wokół Jezuska, przy świetle świeczki, modląc się i śpiewając kolędy. Nic nas nie rozpraszało. A kiedy skończyliśmy – prąd wrócił. Tak jakby Dzieciątko samo o to zadbało – opowiada Damian Wołek, tata siedmiolatki. Paulinka Rosińska i jej starszy brat Krzyś, choć nie znają żadnej rodziny z Ziemi Świętej, codziennie się za nich modlą zarówno na Roratach, jak i w domu. Najbardziej, kiedy w ich domu zagościła figurka. Martynka Wiśniewska z Raszczyc właśnie otrzymała cennego gościa. Ale oprócz modlitwy chce też porozmawiać z Dzieciątkiem, powierzyć Mu swoje prośby.

– Tego dnia wszystko było skupione wokół Dzieciątka, było tak inaczej w naszej rodzinie – modlitwa rano, po południu i wieczorem, śpiewaliśmy, siostra Mu grała. Fajnie, gdyby Ono krążyło po parafii i gościło czasem w naszym domu – mówi Bartosz Sitek. – Jedna z mam stwierdziła, że te odwiedziny to było jak małe święto w domu, coś wyjątkowego dla całej rodziny. Cieszę się, że to Dzieciątko, które krąży po parafii, tak skupia domowników na modlitwie i byciu razem, że jest atrakcją nie tylko dla dzieci. Myślę, żeby później wprowadzić jakieś cykliczne nabożeństwo w intencji tych chrześcijańskich rodzin. Widać, że ludzie bardzo się zaangażowali w modlitwę za nie – dodaje proboszcz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama