Nowy numer 49/2020 Archiwum

Z chustą na głowie

Okazuje się, że do zamkniętego na zachodnią kulturę Iranu przyjeżdża wielu turystów z Polski.

Chciałam przekonać się, jak to jest spacerować irańskimi ulicami, uważając na panujące w tym kraju zasady obyczajowe – wyjaśniała Katarzyna Zawadzka, dziennikarka Radia Opole, która była gościem fundacji Czas Podróżników. Na spotkaniu z miłośnikami wojaży wspominała jedną ze swych podróży – tę autostopem przez Armenię do Iranu. Wówczas w samym Iranie spędziła dwa wrześniowe tygodnie, podróżując od Tebriz przez starożytne Persepolis po stolicę kraju – Teheran. Zachwycała się ogromnymi bazarami, na których można kupić dosłownie wszystko, zwiedzała Yazd, czyli miasto stanowiące irańskie centrum zoroastryzmu, a także spędzała świąteczne – czyli piątkowe – popołudnie z miejscowymi rodzinami na pikniku.

Podróżniczka opowiadała o tym, że w Iranie, który jest państwem wyznaniowym, kobiety są zobowiązane do noszenia na głowach chust. Choć wiele pań zakłada je tak, by było widać ich piękne włosy, to nie brakuje kobiet, które chodzą całkowicie osłonięte czarnymi czadorami. Pani Katarzyna musiała założyć chustę już na armeńsko-irańskim przejściu granicznym, inaczej nie mogłaby wjechać do kraju. – Zwiedzając, początkowo bałam się, co się stanie, jeśli niezauważenie zsunie mi się chusta z głowy. Okazało się, że te lęki były bezpodstawne, bo turystki są traktowane z dużą wyrozumiałością – tłumaczyła. Mówiła też o policji obyczajowej, filmach z religijnym przesłaniem emitowanych w autobusach, braku coca-coli w sklepach czy kolorowych billboardów na ulicach, a także o zakazie sprzedaży alkoholu, jak i zablokowanym dostępie do Facebooka. W tym wszystkim niezwykle ciekawe okazały się wnioski. Katarzyna Zawadzka z pełnym przekonaniem podkreślała, że na irańskich ulicach czuła się bezpiecznie i jeśli kiedyś miałaby sama podróżować, to wybrałaby właśnie Iran, w którym tradycja miesza się z nowoczesnością. – Irańczycy zaskoczyli mnie niesamowitą gościnnością, a nawet znajomością zwrotów w języku polskim. Okazało się, że choć niewielu turystów wybiera ten kraj na cel swojej podróży, to wśród tych, którzy przyjeżdżają, jest bardzo dużo Polaków – tłumaczyła podróżniczka. Z jej wspomnień wyłaniał się obraz Iranu odmienny od tego, który znany jest z budzących grozę przekazów medialnych. – Ludzie z życzliwością podchodzili, a znając choćby jedno zdanie po angielsku, koniecznie chcieli je powiedzieć – podkreślała.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama