Nowy numer 24/2018 Archiwum

Nieśliśmy im Jezusa

Lubią pielgrzymować, ale Państwo Środka było dla nich wyzwaniem.

Gdy ksiądz ogłosił, że jak zbierzemy 20 osób, to jedziemy, myślałam, że się nie uda. Po tygodniu było 40 chętnych – zaczyna Bożena Kowalska-Jasica. To nie jest pierwszy wyjazd jemielniczan. Byli już w wielu sanktuariach: w Wilnie, Ziemi Świętej, na Malcie i u Matki Bożej z Guadalupe (Meksyk). Gdy więc po powrocie proboszcz rzucił, że może teraz do Chin, zaaprobowali pomysł. Dołączyło do nich kilka osób ze Strzelec Opolskich i okolic.

Idziemy

Odwiedzili miasta od Pekinu po Szanghaj, oglądając zabytki, pałace, Zakazane Miasto, plac Tiananmen, Czarne miasto, Mur Chiński, fabrykę jedwabiu, instytut hafciarstwa, herbaciarnię. Dzięki pilotkom zapamiętali chińskie: proszę, dziękuję, dzień dobry czy przepraszam. One szybko nauczyły się zwrotu „Idziemy”, zachwycając się zdyscyplinowaniem grupy. W Chinach byli atrakcją – mieszkańcy robili sobie z nimi zdjęcie, zwłaszcza z jasnowłosymi. Wrażenia z Państwa Środka? Czysto, hotele o standardzie europejskim, wielka dbałość o ekologię i zieleń. Architektura zgodna z feng shui, posągi Buddy dokoła. W miastach tłumy, ogromny ruch na ulicach i dobre samochody.

– Zaskakuje, że kierowcy mimo takiego ruchu są bardzo spokojni. W ogóle ludzie niezwykle dokładni i cierpliwi – dodaje pani Bożena. Mijali buldożery niszczące stare osiedle, pochodzące z czasów kolonialnych, pod kolejne drapacze chmur. Zaciekawiły ich mieszkania – maleńkie, niezależnie od statusu materialnego – bo życie toczy się poza nimi, rodziny spotykają się w restauracjach, starsi ćwiczą razem na skwerku... Wspominają uczynność mieszkańców, jedzenie pałeczkami, smak herbaty i gotowanych w niej jajek czy... chińskie toalety. Tylko pod koniec niektórzy tęsknili już za polskim chlebem. – Jednego nam brakło – nie widzieliśmy prawdziwej chińskiej wsi. Wiemy, że będąc turystami korzystającymi z usług biura podróży, widzieliśmy tylko to, co chciano nam pokazać, ale i tak zobaczyliśmy inną kulturę, styl życia często odmienny od naszych wyobrażeń – przyznaje ks. Henryk Pichen, proboszcz z Jemielnicy.

Krew wyznawców

Mimo że sporo zwiedzali, nie był to wyjazd turystyczny, ale pielgrzymka szlakiem męczenników chińskich i misjonarzy. Wspominali ich, zaczynając i kończąc dzień wspólną modlitwą. Jezuitów, którzy przenieśli do Chin Dobrą Nowinę, werbistów, dawnych męczenników i obecnie prześladowanych – choć tego tematu przewodnicy unikali. Warunkiem podróży była możliwość codziennego odprawiana Mszy św. – w kościele, restauracji bądź wynajętej sali. – Nikt nam nie przeszkadzał, ale spotykaliśmy się z zaciekawieniem. Dopiero w Szanghaju w dawnym kościele kolonialnym, gdzie są Msze św. dla różnych grup językowych, ludzie wchodzili, modlili się z nami, kilku nawet przystąpiło do Komunii Świętej. Chińczycy chcący być chrześcijanami mają do wyboru legalny, podporządkowany władzom państwowym Kościół albo podziemny, represjonowany, pozostający w łączności z Watykanem – opowiada proboszcz. Zwiedzając, wypatrzyli kilka wież kościelnych lub krzyży, ale generalnie Chiny są ateistyczne, a ich mieszkańcy religijnie obojętni. Panuje dziwny komunizm – polityczny, ale z gospodarką prawie kapitalistyczną.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma