GN 48/2020 Archiwum

Nieśliśmy im Jezusa

Lubią pielgrzymować, ale Państwo Środka było dla nich wyzwaniem.

Misyjne owoce

– Staraliśmy się nieść im w sobie Chrystusa i modlitwę. Czasem słysząc, że jesteśmy z Polski, kojarzyli nas z Warszawą i Janem Pawłem II. Nawet w chińskich kościołach były obrazy Jezusa Miłosiernego. Za granicą, wchodząc do kościoła, człowiek czuje się jak w domu. To jest piękne i umacnia wiarę – mówią pielgrzymi. – Widzieliśmy, ile trzeba trudu i samozaparcia, by zasiać tam ziarno Ewangelii i wyzwolić pragnienie Boga. Trzeba dużo modlitwy, także naszej – przyznaje ks. Henryk. Takie wyjazdy są dobre dla parafii. Proboszcz zauważa, że uczestnicy mają większe poczucie odpowiedzialności za wspólnotę, drugiego człowieka, szersze spojrzenie na Kościół; można na nich liczyć. – Udało nam się sporo zobaczyć, oderwać się od codzienności, ale też poznać się, zżyć ze sobą. Warto oszczędzać i jechać. Teraz, gdy spotykamy się na przykład w niedzielę, jest o czym porozmawiać, jesteśmy sobie bliżsi. I we Mszy św. głębiej się uczestniczy, doceniając cud każdej Eucharystii – uśmiecha się Agnieszka Świerzy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama