Nowy numer 43/2020 Archiwum

Rok w niewoli ISIS. Nie zaparli się Chrystusa

S. Brygida Maniurka z Hassake (Syria): Codziennie spodziewali się śmierci, ale nie przeszli na islam.

– Ojca i dzieci groźbami zmuszali do przejścia na islam, ale oni się nie ugięli. Codziennie spodziewali się, że może przyjść ich kolej na egzekucję – mówi s. Brygida Maniurka o zaprzyjaźnionej rodzinie z Hassake (Syria). Pochodząca z Łagiewnik Małych (dekanat Zawadzkie) siostra franciszkanka misjonarka Maryi (FMM) od ponad 20 lat pracuje w Syrii. Obecnie mieszka w klasztorze w Aleppo. Wraz z dwoma innymi siostrami została wysłana na północny wschód Syrii z misją szkolenia katechetów Kościoła chaldejskiego - jednego z Kościołów Wschodu pozostającego w łączności z papieżem. Podróż drogą lądową była niemożliwa, siostry leciały samolotem z Damaszku do Kamiszli, a stamtąd do Malkije i Hassake.

W Hassake, gdzie s. Brygida żyła kilkanaście lat temu i założyła pierwszy w mieście ośrodek pomocy dla niepełnosprawnych, spotykała się w tym tygodniu z pracującą w Caritas Syria swoją przyjaciółką Caroline Hazkour i jej rodziną: mężem Martinem, córką Josephine oraz synami Tommym i Charbelem. Wszyscy są wiernymi Kościoła chaldejskiego. Ojciec rodziny i troje dzieci dokładnie przez rok (od 22 lutego 2015 do 22 lutego 2016) byli w niewoli tzw. Państwa Islamskiego (ISIS). O porwaniu, niewoli i szczęśliwym spotkaniu po roku cierpień Caroline i Martin opowiadali siostrom franciszkankom przez wiele godzin.

– Dzieci były w odwiedzinach u swojego dziadka w ich rodzinnej wiosce pod Hassake. Zostały wzięte do niewoli, kiedy wioskę zdobyło ISIS. Martin pojechał po nie, ale żonie nie powiedział, że są w niewoli islamistów. Kiedy Caroline dowiedziała się, że wszyscy są porwani, przez kilka dni żyła jak nieprzytomna. Potem jednak powiedziała sobie, że mąż nie chciałby, żeby w ten sposób to przeżywała. Postanowiła, że będzie dzielna, wróciła do pracy w Caritas – opowiada s. Brygida.

Historia rocznej niewoli i nadziei na powrót jest poruszającym świadectwem heroizmu, wiary, nadziei i miłości. – Martin codziennie pisał listy do Caroline, choć nie mógł ich wysyłać. Ona kupowała ubrania dla męża i dzieci na każdą, mijającą, porę roku, bo przed uprowadzeniem uciekli z domu przed bojownikami Państwa Islamskiego, niczego nie zabierając ze sobą. Ludzie widząc to, mówili: "Caroline, jesteś szalona" – opowiada s. Brygida.

W niewoli dżihadyści zabrali uwięzionym nawet krzyżyki, które mieli przy sobie. Groźbami i obietnicami uwolnienia chcieli zmusić do przejścia na islam. Ojciec i dzieci jednak nigdy na to się nie zgodzili. Z pestek oliwek, które jedli, zrobili różańce.

Pewnego razu na oczach Martina – ubranego już w pomarańczową tunikę skazańca – zabito trzech współwięźniów. Był następnym w kolejce do egzekucji, ale wiary się nie wyparł. Wręcz przeciwnie – zachęcał innych, by wytrwali w wierze, podtrzymywał na duchu. Terroryści skończyli na zamordowaniu trzech chrześcijan, chodziło im o zmuszenie pozostałych rodzin do zapłacenia okupu. Martin przeżył.

Rodzina razem po uwolnieniu z rąk ISIS. Od lewej: Josephine, Tommy, Caroline, Charbel i Martin.   Rodzina razem po uwolnieniu z rąk ISIS. Od lewej: Josephine, Tommy, Caroline, Charbel i Martin.
Caritas Syria
W tym samym czasie po pomoc do Caroline przychodziły także żony i matki mężczyzn związanych z ISIS. – Możliwe, że mężowie kobiet, które przychodziły po pomoc do Caritas, więzili mojego męża. Jednak nigdy z tak głęboką świadomością nie służyłam ludziom – opowiadała Caroline Hazkour s. Brygidzie. Po uwolnieniu z rąk ISIS i powrocie do domu w Hassace pierwszą myślą Martina było wziąć karabin i zemścić się. – Ale potem porzucił myśl o zabijaniu i postanowił, że będzie walczył inaczej: chce dawać świadectwo, jak wiara w Chrystusa pomogła mu przetrwać ten okres, a także w czasie porwania odpowiadać łagodnie i uprzejmie na ataki porywaczy, którzy grożąc torturami i śmiercią, chcieli ich zmusić do przejścia na islam. Mówi: "Jakbym sięgnął po broń, byłbym jak oni, będę zwalczał ich świadectwem" – opowiada opolska misjonarka.

– Oni już przed wojną byli bardzo dojrzałymi chrześcijanami, widać u nich było głód pogłębiania wiary. Teraz mówią, że ten rok w niewoli ISIS był jej egzaminem, a wszystko, co wcześniej o wierze opowiadali innym, czym się dzielili, to były puste słowa – relacjonuje s. Brygida Maniurka.

Rodzina postanowiła nie opuszczać Syrii. 3 listopada Caroline i Martin pojadą na kilka dni do Watykanu i tam m.in. spotkają się z papieżem Franciszkiem.

W najbliższy poniedziałek, 31 października, w Malmö papież Franciszek i liderzy wspólnot luterańskich będą wspólnie modlili się o pokój w Syrii. Współorganizująca to spotkanie Caritas Internationalis apeluje do chrześcijan na całym świecie o włączenie się w modlitwę papieża.

S. Brygida Maniurka (czwarta od lewej) w domu rodziny Caroline i Martina wraz z siostrami franciszkankami   S. Brygida Maniurka (czwarta od lewej) w domu rodziny Caroline i Martina wraz z siostrami franciszkankami
Archiwum prywatne s. Brygidy Maniurki FMM
Więcej na temat tego, co s. Brygida Maniurka robi w północnej Syrii, oraz o jej spotkaniu z rodziną Caroline i Martina w jednym z najbliższych wydań „Gościa Opolskiego”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama