Nowy numer 47/2020 Archiwum

Pamiętam szum wody

Ulewny deszcz i trąba powietrzna aż za dobrze przypomniały mieszkańcom Opolszczyzny dramatyczne wydarzenia.

Zaczęło się od deszczu, który nie ustawał kilka dni. Lokalne rzeki szybko wezbrały, Odra przekroczyła stany alarmowe, ale nikt nie spodziewał się tak wysokiej fali. Do Raciborza wtargnęła w nocy z 7 na 8 lipca, w kolejne dni zalała Koźle, Krapkowice i Opole. – Poziom wody rósł w mgnieniu oka, do dziś słyszymy jej szum, a właściwie łoskot, kiedy wdzierała się do domów – wspominają powodzianie. Zniszczenia były ogromne – zalane domy, auta, potopione zwierzęta, wszechobecny szlam. Osiem osób straciło życie. Na szczęście w ślad za wodą pojawiła się druga fala – ludzkiej ofiarności.

Odciętym osobom dowożono najpotrzebniejsze rzeczy, a po opadnięciu wód, gdy potrzeba było wszystkiego: detergentów, ubrań, mebli, wszelkich urządzeń, paszy dla ocalałych zwierząt i rąk do porządkowania posesji – nie brakło pomocy z okolicy i z całej Polski. Nie przyćmiły tego nawet jakieś incydenty. Ludzie podnieśli się, ale pamiętają.

Wspomniano te dni w Zdzieszowicach przy pomniku Ofiar Powodzi Tysiąclecia (3.07), są prezentowane na ten temat wystawy fotograficzne. Brak tylko nadal polderu Racibórz, kluczowego ogniwa systemu mającego chronić przed powtórką dramatu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama