Nowy numer 42/2018 Archiwum

Dołączcie do naszej walki

– Boże! Ta woda, która u nas jest bezcenna, tutaj służy do zabawy – mówił w kościele w Jaryszowie ks. David Okullu, proboszcz parafii Pabo w Ugandzie.

W zimny październikowy poranek, w środę o siódmej rano, kościół pw. Wniebowzięcia NMP w Jaryszowie (dekanat Ujazd) był wypełniony prawie do ostatniego miejsca. Mszę odprawiał proboszcz z ugandyjskiego miasta Pabo – ks. David Okullu, goszczący w Polsce na zaproszenie Fundacji „Razem dla Afryki”. Jego spotkania w dekanacie ujazdowskim i na Wydziale Teologicznym zorganizowali Irena Kupka i Sebastian Golec, którzy poznali ks. Okullu na Facebooku, a kiedy dowiedzieli się, że będzie gościł w Polsce, nawiązali kontakt z fundacją „Razem dla Afryki” i sprowadzili go w nasze okolice. Ksiądz z Ugandy spotkał się z wiernymi także w Ujeździe, Zimnej Wódce, Niezdrowicach i Starym Ujeździe.

Rany po wojnie

– Przyjechałem do Polski, żeby dzielić się swoją wiarą i swoim doświadczeniem życia w Ugandzie. Opowiadam ludziom w Polsce o tym, co robimy, żeby pomagać ludziom w północnej Ugandzie po wojnie, która trwała 23 lata.

Setki tysięcy ludzi straciło życie, cierpieli wszyscy, zniszczenia są ogromne i do dziś nienaprawione. Wielu straciło swoje domy, ziemię, krewnych, bliskich. Zachęcam wiernych w Polsce, żeby włączyli się w działania naszej organizacji, która pomaga ludziom po traumie wojny –powiedział nam ks. Okullu. Wojna, o której mówił, to rebelia prowadzona przez tzw. Bożą Armię Oporu (LRA) dowodzoną przez niesławnego Josepha Kony’ego, zbrodniarza wojennego, terrorystę, samozwańczego proroka. LRA znane jest m.in. z tego, że porywało dzieci i szkoliło je do mordowania na wojnie. O tej wojnie i jej skutkach wstrząsającą książkę „Krew Aczoli” napisał nasz redakcyjny kolega Krzysztof Błażyca, jeden z założycieli i prezes Fundacji „Razem dla Afryki”. Fundacja współpracuje m.in. z założoną przez ks. Davida Okullu organizacją SORUDEO (Solidarity for Rural Development Organisation). Jednym z projektów, które realizują, jest wsparcie edukacji dzieci i budowa studni, która będzie służyła mieszkającym w promieniu 7 kilometrów od niej ludziom plemienia Aczoli. Koszt budowy takiej studni to ok. 24 tys. złotych. Wsparcia można udzielić przez stronę: razemdlaafryki.org. Wśród wielu problemów trapiących mieszkańców północnej Ugandy jest jedno szczególnie przerażające dziedzictwo wojny. – Wiele spośród dzieci, które były w armii Kony’ego, jest teraz psychicznie chorych. To, co przeżywały w buszu, zabijając ludzi, sprawiło, że dzisiaj są to ludzie bliscy szaleństwa. Krótko przed moim przyjazdem jeden z takich młodych ludzi zabił maczetą dziecko. Bez powodu. Był pijany, a zabijanie po prostu weszło mu w krew. Dlatego musimy im pomagać, otaczać opieką i powoli oczyszczać ich dusze, wspomnienia, psychikę – mówił ks. Okullu.

Kolorowa fontanna

– Kiedy przyjechałem do Polski, byłem zaskoczony pięknem waszego kraju. Zobaczyłem w jednym z miast, jak dzieci razem z rodzicami cieszyły się i podziwiały wspaniałą fontannę, która była podświetlana kolorowymi światłami. A u nas jest wielki problem z dostępem do czystej wody… Ludzie biorą do picia brudną wodę z rzeki, w której jest wiele pasożytów. Stąd bierze się wiele chorób. „Boże!”, pomyślałem, ta woda, która u nas jest bezcenna, tutaj służy do podziwiania, do zabawy! Poprosiłem ludzi przy fontannie, by pomyśleli też o swoich braciach i siostrach, którzy wody nie mają – mówił wiernym w Jaryszowie ks. Okullu. – Jest mi bardzo smutno, że moi ludzie nie mają dostępu do czystej wody. Woda to życie, to wielkie błogosławieństwo. Owszem, to jest jakiś rodzaj niesprawiedliwości, że wy tutaj macie tyle wody, a my nie mamy. Ale to jest natura, nic na to nie poradzimy. To wielkie błogosławieństwo dla was, a my po prostu tego błogosławieństwa nie mamy. Czy ma o to żal i pytania do Boga? Zaśmiał się, słysząc to pytanie. – Nie. Tylko modlę się o zmianę stanu rzeczy na lepsze, żeby moi ludzie nie cierpieli z tego powodu. Proszę, dołączcie do naszej walki o lepszą przyszłość naszego ludu – odpowiedział ugandyjski ksiądz. Opowiadał także o swoim zdziwieniu, że wszystkie dzieci w szkole miały buty na nogach. – Dziękujemy naszemu gościowi z tak daleka, że do nas przybył, i że dzielił się z nami swoim doświadczeniem – powiedział ks. Krystian Krawiec, proboszcz z Jaryszowa, który nie był zaskoczony wielką liczbą wiernych na porannej Mszy św. – Ludzie się cieszyli na to spotkanie – powiedział. – Gdyby Msza była wieczorem, to chyba kościół pękałby w szwach. Teraz jednak wielu nie mogło przyjść. To dla nas i dla mnie osobiście wielkie wydarzenie – podkreślił sołtys Jaryszowa Józef Duk.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy