Nowy numer 28/2020 Archiwum

Osiem wieków zbrodni i kar

Spacerek śladami ciemnej strony historii miasta: od pierwszej szubienicy do ostatniego kata.

Przyznała się do winy (choć nie do wszystkich zarzucanych jej podpaleń) i tłumaczyła, że słyszała głosy, które mówiły do niej: „Idź i podpal”. Wyjaśniała również, że pochodziła z domu, w którym była bardzo zaniedbywana, a jej matka miała podobne skłonności. Karą za podpalenie była wówczas śmierć. Charlotta Malik jednak nie poszła na szafot, sama zadała sobie śmierć. Sprawa odbiła się szerokim echem, pisały o niej gazety w wielu krajach Europy.

Smutny koniec kata

Dopiero w 1851 r. król pruski Fryderyk Wilhelm IV zakazał publicznych egzekucji. Królewski Kat Pruski nadal jednak wykonywał swój fach, a jednym z najsławniejszych z nich był Lorenz Schwietz, urodzony w Dobrzeniu Wielkim. Dawno minęły już czasy, kiedy zawód kata uważany był za nieczysty: kat do Komunii św. przystępować musiał jako ostatni, a żywność dla kata wydzielana była osobno na straganach i ladach. Kat w Prusach był urzędnikiem, który miał swoją rangę, a nawet służbowy strój: frak, białą koszulę, muszkę, cylinder, białe rękawiczki. – Schwietz w licznych wywiadach mówił, że cierpienia skazańców są niczym w porównaniu z krzywdami, które wyrządzili – opowiada Beata Kubica.

W latach 1900–14 wykonał 123 wyroki śmierci (nie tylko w Opolu, rzecz jasna), przyuczył nawet do zawodu swojego syna, ale po śmierci żony i utracie majątku (inflacja!) sam odebrał sobie życie. – Strzelił sobie w głowę – mówi przewodniczka po kryminalnej historii Opola.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama