Nowy numer 38/2018 Archiwum

Piąty raz na murze

Siostry stworzą w Maroku „Wspólnotę w ruchu” służącą migrantom.

Wyjechaliśmy za miasto. Nagle ni stąd, ni zowąd z lasu pojawiło się około 50 Afrykanów: z okaleczonymi dłońmi i rękami, bez butów, jeden jadł liście, inny jakiś korzeń czy patyk. Jak sobie to przypomnę, to serce mi się ściska. Mówili mi: siostro, dam ci wszystko, tylko zabierz mnie do Europy – opowiada s. Dolores Zok, przełożona polskiej prowincji Sióstr Misyjnych Służebnic Ducha Świętego (SSpS). Razem z s. Marią José da Silva, przełożoną prowincji portugalsko-hiszpańskiej, przez ponad tydzień rozeznawały sytuację migrantów z Afryki w marokańskim Tangerze i jego okolicach.

Zgromadzenie sióstr werbistek (tak również nazywane są siostry SSpS) wysłało dwie przedstawicielki, by założyć w Maroku wspólnotę sióstr, która będzie niosła pomoc migrantom, którzy tamtędy starają się dostać do Europy. Cała wioska składa się na podróż Obok szlaku libijskiego – skąd łodziami i pontonami migranci z Afryki starają się dotrzeć na włoską wyspę Lampedusę – Maroko jest najbliżej Europy, a dokładnie – Hiszpanii. Jedna droga, morska, wiedzie przez Cieśninę Gibraltarską. Druga – krótsza – przez wysoki mur zakończony drutem kolczastym oddzielający Maroko od dwóch eksklaw hiszpańskich na terenie Maroka – Ceuty i Melilli. Na tym płocie i jego kolcach ranią dłonie, ręce, nogi i bok migranci, którzy próbują go sforsować, by dostać się na teren Europy i otrzymać azyl.

Hiszpańska Ceuta leży w pobliżu marokańskiego Tangeru, którego arcybiskupem jest hiszpański franciszkanin Santiago Agrelo. To właśnie opowieść abp. Agrela na spotkaniu przełożonych prowincjalnych sióstr misyjnych w Fatimie zainspirowała siostry do podjęcia trudnej misji pomocy migrantom w Maroku. Wokół Tangeru, w lasach, na pustkowiach ukrywają się ci, którzy przebyli długą drogę z krajów Afryki Subsaharyjskiej i próbują szczęścia, podejmując nocne próby pokonania kolczastych zapór. – Arcybiskup Agrelo co poniedziałek sam jeździ do tych koczowisk, rozdaje migrantom koce, odzież i żywność. Zależy mu na jednym: żeby ci ludzie mieli dobry obraz Kościoła, który jest po ich stronie, z biednymi. Kościół w Maroku w dużej części stanowią właśnie migranci. Rodowici Marokańczycy nie mogą się nawracać na chrześcijaństwo, to jest karalne – opowiada s. Dolores. Migranci, którzy próbują wdrapać się na mur oddzielający od Ceuty, są zdeterminowani do ostateczności. Po pokonaniu pierwszej przeszkody mają do pokonania teren neutralny, a potem drugi mur. W przestrzeni między murami są wyłapywani przez policję.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma