Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Zaproszenie do relacji

W I Światowy Dzień Ubogich wystartowała „Zupa w Opolu”. Odtąd co sobotę gotowany jest posiłek, który wieczorem rozdawany jest głodnym.

W taki sposób od ponad roku działają mieszkańcy Krakowa, a ostatnio także Katowic. W Opolu to całkiem nowa inicjatywa, o której bezdomni i potrzebujący powoli dowiadują się pocztą pantoflową. Inicjatywa już na starcie połączyła ze sobą osoby o otwartym sercu, które widząc głodnych i marznących na ulicach ludzi, nie chcą pozostać obojętne. Mają świadomość, że nie rozwiążą wszystkich problemów, które wpędziły mężczyzn i kobiety w biedę i bezdomność, ale chcą zrobić tyle, ile będą w stanie.

Chcemy dać ciepło

Zaczęło się od 20 litrów herbaty, którą Magdalena Hołyk i Paweł Szczabel rozdawali przed Solarisem. – Chcemy zaprosić bezdomnych do relacji i dać im ciepło. W ciągu dnia są miejsca, w których dostaną ciepły posiłek czy coś do picia, ale nie o tej porze, kiedy po zmierzchu robi się coraz zimniej – mówi Magda Hołyk. Przyznaje, że od zawsze nosiła w sercu chęć pomocy ubogim.

– Kiedy poznałam Pawła, okazało się, że ma bardzo podobne pragnienia. Podczas naszego pierwszego spotkania trafiliśmy na bezdomnego. Pomodliliśmy się wtedy nad nim. Odtąd, kiedy tylko spotykamy bezdomnych, to rozmawiamy z nimi. Chodzimy w miejsca, w których przebywają. Poznajemy ich sytuację. Słuchamy ich. Zaprzyjaźniliśmy się z Danielem, który poznał nas ze swoim klanem. Bo bezdomni mają swoje grupy, w których się trzymają. Mają własny rytm dnia i miejsca, w których przebywają – opowiada Magda.

Barszcz biały i bateria

Z zaproszenia na herbatę skorzystało tylko dwóch bezdomnych. – Herbata to za mało, by chcieli do nas przyjść. Potrzebny jest pożywny konkret – mówił wtedy Paweł Szczabel, zapewniając, że w I Światowy Dzień Ubogich wrócą w to samo miejsce. Bardzo chcieli przygotować zupę. I stało się! Doba wystarczyła, by wokół ich marzenia zebrało się grono kilkunastu osób, które w kuchni sióstr szkolnych na Małym Rynku ugotowały ponad 30 litrów barszczu białego. Zupa była bardzo chwalona przez głodnych, którzy chętnie brali dokładki. Rozlewano ją z garnków, które nie trzymały ciepła, stąd zaraz po pierwszej akcji zrodził się pomysł zakupienia bądź pożyczenia dużych termosów, a także wydawania zupy pod namiotem, by nie przeszkadzały ani deszcz, ani śnieg. Na Światowy Dzień Ubogich przygotowali też prezenty – słodycze, owoce i kartki ze słowem Bożym, a także kilka kurtek. – Rozmawialiśmy z każdym. Wpierw pytaliśmy o imię, a potem także o najpilniejsze potrzeby. Najczęściej wymieniali ciepłe ubrania: kurtki, szaliki, skarpety, buty. Wszystko zostało zapisane – mówi Weronika Gebauer z grupy wolontariuszy działającej przy Xaverianum. Pojawiła się też prośba o kule, które ułatwiłyby chodzenie. A jeden z panów po zjedzeniu dokładki zupy przyznał, że najbardziej potrzebowałby baterii do zegara, bo rano po przebudzeniu nie wie, która jest godzina, i to bardzo mu przeszkadza. Jedna z wolontariuszek weszła z nim do sklepu i kupiła potrzebną baterię.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma