Nowy numer 33/2018 Archiwum

Czy zniknęła całkowicie?

Oddzielała ziemie Śląska od Królestwa Polskiego (a potem zaboru rosyjskiego i odrodzonej Rzeczpospolitej) i przetrwała w niezmienionym przebiegu 600 lat.

Fenomen jednej z najstabilniejszych granic w Europie Środkowej przedstawia na swojej nowej wystawie Dawid Smolorz, autor wielu udanych i wzbudzających zainteresowanie projektów na temat historii Górnego Śląska. O czym mowa? O linii biegnącej od Mysłowic do Byczyny wzdłuż rzek Przemszy, Brynicy, Liswarty i Prosny. To wschodnia granica Górnego Śląska. Znana już zasadniczo od XII wieku, kiedy oddzielała ciążące ku Królestwu Czech księstwa śląskie od Małopolski. Od roku 1335, w którym Kazimierz Wielki zrzekł się pretensji do Śląska, stała się na 600 lat granicą z Królestwem Polskim (potem zaborem rosyjskim i II Rzeczpospolitą). I zasadniczo nie zmieniał się jej przebieg, choć zmieniała się przynależność państwowa Śląska (Czechy, Austria, Prusy, Niemcy).

Właściwie nic się nie działo

Granica ta przez stulecia nie była nawet specjalnie strzeżona. Nie było strażników ani przejść granicznych. Kontakty między mieszkańcami z obu stron nie były utrudniane.

Tak wówczas funkcjonowały granice. Dopiero – i to chyba jest znamienne – kiedy stała się granicą Prus z Rosją, państwo rosyjskie w XIX wieku wielkim kosztem zmieniło obszar nadgraniczny w strefę militarną. Ustawiono budki strażnicze, postawiono strażnice graniczne i komory celne, tam, gdzie granica nie biegła korytem rzeki, wykopano rowy, gdzieniegdzie rozciągnięto druty (z dzwonkami), zaorano pas ziemi. Żołnierze rozstawieni byli co 200–600 kroków. Konne patrole kozackie pilnowały pasa nadgranicznego. Jednak przez – zwłaszcza wcześniejsze – wieki była to jedna z najspokojniejszych granic w Europie. – To jest właściwie „nieciekawa” historycznie granica. Ciekawa jest granica na Renie, gdzie przez 500 lat Niemcy nieustannie walczyły z Francją. A tu przez 600 lat była granica i właściwie nic się nie działo – powiedział w czasie wernisażu dr Bernard Linek, historyk z Instytutu Śląskiego, naukowy konsultant ekspozycji. – Gdzie ta odwieczna polsko-niemiecka wrogość? Trochę oczywiście ironizuję. Jednak to w ciągu 600 lat było w dużym stopniu sąsiedztwo pokojowe – wtórował mu Dawid Smolorz.

Świnia na wrotach

Wystawa składa się z kilkunastu poniekąd odrębnych opowieści o granicy: jej przebiegu, zasadach życia wokół niej, szmuglu, konfliktach, ciekawych miejscach i charakterystycznych losach nadgranicznych miejscowości (np. o tzw. Trójkącie Trzech Cesarzy czy tak odmiennej historii Gorzowa Śląskiego i Praszki oddalonych o zaledwie 5 km). W czasie wernisażu o życiu po obu stronach dawnej granicy przed II wojną światową opowiadali świadkowie. – Do wojny nie wiedziałem nawet, jak ta druga strona wygląda. Pamiętam, że szedł szmugiel przez lasy – mówił 94-letni Jan Rosak, któremu w pamięci mocno utkwiła potęga armii niemieckiej wkraczającej 1 września do Polski. – Mamy łąkę 3 metry od (dawnej – przyp. A.K.) granicy. To się z sąsiadem gadało. Ale przechodzić na drugą stronę to się nie przechodziło. Babka gadała, że kiedyś ludzie chodzili do Starokrzepic na potańcówki, ale czy to było przed pierwszą wojną czy przed drugą, nie wiem. W Bodzanowicach ludzie nawet świnię szmuglowali na wrotach przez rzekę – śmiał się Paweł Weber.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma