Nowy numer 46/2018 Archiwum

Siostra na sali operacyjnej

A niby dlaczego nie?

To powołanie w powołaniu. Najpierw skończyłam studia pielęgniarskie na Akademii Medycznej w Katowicach, a dopiero potem wstąpiłam do klasztoru – mówi s. Aldona Skrzypiec, siostra ze Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego (SSpS). Już jako siostra zakonna i jednocześnie zawodowa pielęgniarka pracowała w szpitalu w Lublinie i w Polanicy-Zdroju na OIOM-ie. Potem wyjechała na dwa lata na misje do Brazylii. Również tam pracowała m.in. jako pielęgniarka. – Specyfika pracy była tam zupełnie inna. Było tyle ran postrzałowych, że jak przychodził weekend, to brakowało nam nici do ich zszywania – wspomina pracę w brazylijskim szpitalu prowadzonym przez jej zgromadzenie. Od prawie półtora roku jest w opolskiej wspólnocie sióstr i pracuje na bloku operacyjnym w jednym z opolskich szpitali. Prowadzi także zajęcia praktyczne ze studentami pielęgniarstwa i pracuje również w Domowym Hospicjum dla Dzieci w Opolu.

Jak na wojnie

– Jestem pielęgniarką anestezjologiczną. Pracuję w zespole z lekarzem anestezjologiem, a nasza praca polega na bezpiecznym przeprowadzeniu znieczulenia i wybudzeniu po operacji. Jest to praca niewidoczna dla pacjenta, dla którego zazwyczaj najważniejszy jest lekarz, który będzie go operował. Leki, które są stosowane podczas znieczulenia, powodują, że okres okołooperacyjny jest wymazany z pamięci pacjenta. Jednak w tym czasie dbamy, żeby go nie bolało, żeby bezpiecznie przeszedł zabieg – tłumaczy swoje zadania s. Aldona. – Zawsze może się zdarzyć coś nieoczekiwanego w czasie operacji. To praca nieprzewidywalna. Mamy oczywiście dokładne procedury postępowania, ale w medycynie wszystko jest możliwe. Musimy być bardzo czujni. Do każdej operacji przygotowujemy się bardzo starannie, trochę jak na wojnę. Cały sprzęt potrzebny do znieczulenia i ratowania ludzkiego życia musi być w zasięgu ręki – opowiada siostra.

Nie tylko w zakrystii

Czy jest jakiś problem w tym, że siostra zakonna pracuje w środowisku świeckim? – Pewien znajomy powiedział mi kiedyś, że zanim mnie poznał, to myślał, że zakonnice mogą pracować tylko w zakrystii i zajmować się zapalaniem świeczek. To wiele mówiący stereotyp, bo nawet praca zakrystianki jest przecież bardzo twórcza, kreatywna. Dlatego czasem budzi zdziwienie fakt, że wykonujemy swój wyuczony zawód. A jesteśmy przygotowane do wykonywania różnych zawodów. Na przykład siostra z mojej wspólnoty jest nauczycielką muzyki w szkole. Siostry nie muszą być tylko zakrystiankami czy katechetkami – choć to też są potrzebne zawody. Jednak jak ktoś słyszy, że robimy coś innego, to czasem się dziwi – zauważa s. Aldona Skrzypiec. Jak przyjęto jej obecność w opolskim szpitalu? – Na bloku operacyjnym oczywiście nie pracuję w habicie, więc nie wszyscy w szpitalu wiedzą, że jestem zakonnicą. Ale nie spotykam się z nieprzychylnym przyjęciem. Raz tylko ktoś zapytał: „Zakonnica? A co ona tu robi?”. Ale to jest właśnie ten stereotyp, że jesteśmy od zapalania świeczek. Jednak ogólnie mam bardzo pozytywne doświadczenia – odpowiada siostra.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Wiola
    05.08.2018 22:01
    Siostra Aldona,to cudowny człowiek o wielkim sercu,stworzona by pomagać ludziom.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy