Nowy numer 49/2020 Archiwum

Skrzydlata statystyka

Wychodzi na to, że mamy najbardziej pobożne, ale lubiące militaria nietoperze, a fatum z opowiadania S. Żeromskiego, że „rozdziobią nas kruki, wrony”, nam nie grozi.

W czasie, gdy miłośnicy ptaków wypatrują już zwiastunów wiosny – skowronków, bocianów, kluczy gęsi czy żurawi, biolodzy podsumowują zimę. To bowiem świetny czas, żeby przeliczyć latające bractwo. Po co? – To wpisuje się w nurt badań podstawowych, pokazujących, jaki jest stan środowiska, w którym żyjemy. Na przykład w Wielkiej Brytanii premier raz w roku podaje dane nie tylko dotyczące PKB czy innych ekonomicznych wskaźników, ale także raport ze stanu środowiska w postaci liczebności wybranych gatunków ptaków krajobrazu rolniczego.

Uznaje się bowiem, że odzwierciedla to stan środowiska i jakość życia, co powinno iść w parze ze wzrostem cywilizacyjnym. Jeśli środowisko jest coraz bardziej zanieczyszczone, ubywa obszarów zielonych, maksymalnie uszczelniamy nasze budynki – to spowoduje to na przykład zmniejszenie się liczby ptaków, owadów zapylaczy, a z czasem przełoży się to na gorszą jakość życia także dla ludzi – tłumaczy dr Grzegorz Hebda z Katedry Biosystematyki Uniwersytetu Opolskiego.

Zimowy przegląd

Największy sens takich badań leży w ich powtarzalności (te same metody, czas i miejsca), wtedy można wyznaczać, co jest rzeczywistym trendem, a co fluktuacją. Na Opolszczyźnie liczenie nietoperzy jest prowadzone od 1997 r., więc już 21. rok, a ptaków wodno-błotnych od lat 80. ubiegłego wieku. – Prócz monitoringu chronionych gatunków, narzuconego wymogami unijnymi, nadzorowanego przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, np. sów leśnych lub przedmiotów ochrony w obszarach Natury 2000, prowadzone są akcje bardziej edukacyjne, jak ptakoliczenie w miastach, Noc Sów – na przykład na opolskiej wyspie Bolko miłośnicy starają się rozpoznać i zliczyć zauważone gatunki. Tu nie nastawiamy się tyle na naukowe dane, co na uwrażliwienie ludzi na obecność skrzydlatych mieszkańców miast, o które trzeba dbać, kształtując zieleń miejską, chroniąc drzewa, zakładając budki czy dokarmiając zimą – dodaje biolog.

Mniej ćwierkiania i krakania

Podczas tegorocznego zimowego ptakoliczenia w Opolu, organizowanego przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (koordynowane przez Opolskie Towarzystwo Przyrodnicze), zaobserwowano 44 gatunki ptaków. Wśród nich sokoła wędrownego podczas polowania na gołębie, mewy na marinie opolskiej, makolągwy, różne gatunki kaczek, nurogęś, kormorany, myszołowy, pustułkę, dziecioły, sikorki, kosy, kowaliki, rudziki, paszkota, bażanta, sójki, pełzacze, szpaki, sroki, kawki, strzyżyki, dzwońca, trznadle, potrzosy, gila, grubodzioby, czyże, potrzeszcze, wróble, mazurki, kruki, wrony i gawrony. Gdyby to zliczanie uzupełnić o obserwacje innych miłośników i „dokarmiaczy” ptaków, obraz z pewnością byłby pełniejszy.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama