Nowy numer 49/2020 Archiwum

Roszkowskie palmy

W Niedzielę Palmową młodzi ponieśli do kościoła wyjątkowe, przybrane zielenią, baziami i kwiatami konstrukcje.

Takie powstają tylko w Roszkowie (k. Krzyżanowic), w żadnej z okolicznych wsi nie ma podobnych. Skąd się to wzięło, nie pamiętają nawet najstarsi mieszkańcy.

– Odkąd tu przyszedłem zawsze intrygował mnie ich kształt. W Polsce znane są tylko kurpiowskie (z pnia oplecionego kwiatami z bibuły i wstążkami), a moja parafia słynie ze swoich specyficznych palm. Nasze palmy osiągają wysokość 1–2,5m. Ale już tylko nieliczni potrafią je wyplatać – przyznaje ks. Andrzej Morawiec, proboszcz parafii NSPJ w Roszkowie. Jednym z nich jest Jan Wróbel. Jego ojciec, kiedy przyżenił się do Roszkowa, szybko nauczył się wyplatania palm i nauczył tego syna, który teraz dzieli się swoją wiedzą z uczestnikami warsztatów czy z wnukami. Co roku z rodziną przygotowuje ich kilka na konkurs organizowany przez Muzeum w Raciborzu, dla dzieci z rodziny, znajomych. Zajmuje mu to cały tydzień. – Bierze się proste, długie wiklinowe witki, przewiązuje w kilku miejscach mniejszą, giętką gałązką albo w miejscach zdobień drucikiem. Górę zawija w charakterystyczną łezkę z krzyżem w środku, a dokoła zdobi „oliwiokiem” (tują) i baziami. Taka jest typowa roszkowska palma. Konkursowe dodatkowo ubarwiamy kwiatami, dokładamy napis z wikliny, koronę z ciernia... – tłumaczy Jan Wróbel. Dawniej palmy te nieśli wyłącznie chłopcy, dziś także dziewczynki. Trzymają je dumnie podczas procesji w Niedzielę Palmową i przez całą Mszę św. Swoje palmy mają też ministranci i proboszcz. – Potem, w Wielką Sobotę tnie się tę podstawę na kawałki o dł. ok. 30 cm i zabiera na Wigilię Paschalną. Opala się je w ognisku, w którym święci się ogień, by po powrocie zrobić z owych gałązek krzyż i zanieść na pola w Dni krzyżowe – tłumaczą Jan Wróbel razem z córką Kariną Uliczką. Zwyczaj ten, zanikający pod koniec ubiegłego wieku, na nowo rozpropagowała nieżyjąca już Maria Riedel, nauczycielka i animatorka kultury. Stąd teraz w procesji roszkowskich palm bywa i 30. Następne można podziwiać za rok.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama