Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Wychowani przez misteria

Jestem przekonany, że jeśli dziecko nie zbliżyło się do przeżycia jakiejś tajemnicy sięgającej poza codzienne jego doświadczenie, nie będzie w stanie otworzyć się na największe, metafizyczne i teologiczne tajemnice.

Nic z tego nie rozumiałem, no, prawie nic. Ale przez kilka lat z Mamą, częściej z Tatą w Wielką Sobotę, z pełnym koszyczkiem szliśmy do kościoła. A kawał drogi było. Nieco mroczny kościół, ludzie skupieni nie przed wielkim ołtarzem, a przy takim bocznym, we wnęce, inaczej wyglądającym niż zawsze. Wszyscy czekali. W pewnej chwili zjawiał się ksiądz z ministrantem. Coś tam mamrotał z dużej książki, potem kropił wszystkich i wszystko. Jakiś czas potem wracaliśmy do domu; póki żyła babcia – wstępowało się do niej. Czy to była katecheza dla pięciolatka? Dziś odpowiadam z całą świadomością: tak, to była katecheza. Jej nośnikiem było to pokrótce opowiedziane misterium. Z owym oczekiwaniem na zjawienie się księdza i tymi nie docierającymi do uszu, tym mniej do świadomości słowami modlitwy.

Jakoś daleko się wydaje być to misterium od Misterium śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Pewnie daleko. Ale wokół obu jest obłok, ten sam, który osłaniał arkę przymierza – obłok świętości. Choć jako pięciolatek nie potrafiłbym tego nazwać, ale dziś właśnie tak to opisuję. Używając języka filozofii religii, powiedziałbym sacrum. Drugi element, nierozdzielnie zresztą związany z pierwszym, to tajemnica. Tajemnica, którą dziecko zawsze przyjmuje jako coś naturalnego – wszak tyle spraw w tym wieku jawi się jako tajemnica. Dlatego nie wiem, czy to dobrze, jeśli staramy się przy okazji wielkosobotniego poświęcenia wielkanocnych potraw wszystko wytłumaczyć – zarówno w komentarzu jak i w tekście odmawianej modlitwy.

Misterium Wielkanocy... Cóż jest w jego centrum? Oczywiście życie! Życie rodzące się z matki? Owszem, to też jest misterium. Dobrze, że obecnie coraz częściej starsze dzieci witają swoje młodsze rodzeństwo jeszcze zanim się urodzi. Tulą się do maminego, zaokrąglonego brzuszka. Gadają do niewidzialnej istoty (o której intuicyjnie wiedzą, że to człowiek). „Tak, proszę księdza, ona do mnie mówiła, naprawdę” – przekonywał sześciolatek. Taki nie da sobie po latach wmówić, że „to jeszcze nie człowiek”. Owa rozmowa z Nienarodzonym to wielki wykład antropologii. I teologii, jeśli mama powie cokolwiek o Bogu, który życie daje.

Misterium Wielkanocy sięga dalej i głębiej, niż początek „z mamy”. A życie ziemskie – i biologiczne, i psychiczne, i duchowe – nie wyczerpuje ani pojęcia, ani rzeczywistości Życia. Jestem przekonany, że jeśli dziecko nie zbliżyło się do przeżycia jakiejś tajemnicy sięgającej poza codzienne jego doświadczenie, nie będzie w stanie otworzyć się na największe, metafizyczne i teologiczne tajemnice. Ale to nie dziecko dotyka tajemnicy, to tajemnica dotyka dziecka. I pomocy dorosłych potrzeba. Czy to narodziny młodszego rodzeństwa, czy śmierć kogoś z najbliższego otoczenia, czy jakaś katastrofa w rodzaju powodzi. Wszelako to są wydarzenia jednostkowe, często niespodziewane (może tym właśnie mocniejsze). A przecież misteria dzieją się nieomal na co dzień, a na pewno regularnie.

I te misteria na poziomie natury, i te otoczone obłokiem znad arki przymierza – sacrum. Śnieg na początku zimy – czy to nie misterium? Powrót ptaków – szpaka z ogrodowej budki, albo i bociana z gniazda nieopodal. Tęcza i cudowne słońce nazajutrz... Wrażliwość na te naturalne misteria jest potrzebna, by mogła się ukształtować wrażliwość na bardziej duchowe, a wreszcie na te odsłaniające sferę świętości.

Od dziesiątków lat obserwuję pewną prawidłowość. Chodzi o mamy spodziewające się dziecka. Są takie, które w błogosławionym czasie starają się bardzo często być w kościele – i wtedy, gdy jest w nim pusto (o ile kiedykolwiek w kościele może być pusto), i gdy dzieje się święta liturgia – gdy słychać śpiew, gdy brzmią organy, gdy dzwonki się odzywają, gdy wokoło tylu ludzi. Przecież wszystkie te bodźce w jakiejś, przez dorosłych zapomnianej formie, do dziecka docierają. Skutek tego można obserwować, gdy mały człowieczek potrafi już na własnych nóżkach przemierzać ogromną przestrzeń kościoła. Zresztą – nawet wcześniej. Otóż te prenatalnie formowane dzieci wyraźnie inaczej zachowują się w kościele. Jeśli nawet trafi się chwila znudzenia, coś je zaboli albo przestraszy – mamom (czy tatusiom) łatwiej jest pociechy uciszyć, uspokoić.

Ważna jest ta misteryjna warstwa duchowego życia człowieka. Jest szczególnie ważna i potrzebna w najmłodszym wieku, gdy treści słowne są dla małego człowieka niezrozumiałe. Święta i ich przygotowanie – nawet w tej warstwie zgoła zewnętrznej (ciasto, chrzan i pisanki...), tym bardziej w warstwie istotnej – są ważnym, bardzo ważnym czynnikiem formowania ludzkiej wrażliwości i religijnej tożsamości dziecka, człowieka.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Eugeniusz_Pomorze_
    01.04.2018 11:30
    Dziękuję za to podzielenie się Księdza największymi swymi tajemnicami swego przybliżenia się do Największej Tajemnicy. Błogosławionych Świąt Wielkanocnych!:-)
    O UŚMIECHU W KOŚCIELE (KS. Jan Twardowski)

    W kościele trzeba się od czasu do czasu uśmiechać
    do Matki Najświętszej która stoi na wężu
    jak na wysokich obcasach
    do świętego Antoniego przy którym wiszą blaszane wota
    jak meksykańskie maski
    do skrupulata który stale dmucha spowiednikowi w pompkę ucha
    do mizernego kleryka którego karmią piersią teologii
    do małżonków którzy wchodząc do kruchty pluszczą
    w kropielnicy obrączki jak złote rybki
    do kazania które się jeszcze nie rozpoczęło a już skończyło
    do tych co świąt nie przeżywają ale przeżuwają
    do moralisty który nawet w czasie adoracji chrupie kość morału
    do dzieci które się pomyliły i zaczęły recytować:
    Aniele Boży nie budź mnie niech jak najdłużej śpię
    do pięciu pań chudych i do pięciu pań grubych
    do zakochanych którzy porozkręcali swoje serca na części czułe
    do egzystencjalisty który jak rudy lis przenosi samotność
    z jednego miejsca na drugie
    do podstarzałej łzy która się suszy na konfesjonale
    do ideologa który wygląda jak strach na ludzi :-) :-) :-)
    doceń 6
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma