Nowy numer 45/2018 Archiwum

Obiecano im, że wrócą

Po 70 latach naukowcy i wojskowi z USA wciąż szukają amerykańskich lotników, którzy rozbili się tu podczas nalotów w latach 1944–1945.

Przez trzy tygodnie na Opolszczyźnie gościli badacze z Biura ds. Jeńców Wojennych i Osób Zaginionych (DPMO) Departamentu Obrony USA, poszukując amerykańskich lotników z czasów II wojny światowej. Od 7 lipca do 26 grudnia 1944 roku żołnierze 15. Armii Powietrznej Stanów Zjednoczonych (15th USAAF) przeprowadzili 16 nalotów w ramach sił alianckich na ówczesne niemieckie zakłady chemiczne produkujące benzynę syntetyczną w Kędzierzynie, Blachowni i Zdzieszowicach. Niemiecka obrona przeciwlotnicza strąciła w tej okolicy 29 samolotów. Ciała członków 25 załóg tuż po wojnie ekshumowano i przewieziono na cmentarze wojskowe. Zimna wojna przerwała prace nad odnalezieniem pozostałych. Wznowiono je dopiero w latach 90. XX wieku. Po przeszło 70 latach nadal poszukiwane są szczątki lotników z 4 ostatnich maszyn – w sumie 15 osób.

Śladami wraków

W ekipie Amerykanów byli naukowcy – historycy, archeolodzy, antropolog oraz wojskowi. – Ustalając miejsce, w którym rozbiły się te samoloty, opieramy się na notatkach zrobionych w 1947 roku podczas akcji ekshumacyjnej, korzystamy z raportów sił powietrznych USA oraz niemieckich archiwów, dokumentujących zestrzelenia, relacji świadków – ówczesnych jeńców oraz badań ekip, które tu były przed nami – mówiła dr Robyn Rodriguez z amerykańskiego zespołu.

– Chcemy określić miejsce, w którym ci żołnierze mogli zostać zestrzeleni, zbadać, co się stało z nimi po rozbiciu samolotu i czy ich szczątki nadal znajdują się w miejscu katastrofy. – W tych aktach stwierdzano, że np. groby danych lotników są w takim i takim sektorze, bo byli pochowani w pobliżu maszyny. Często trafione samoloty rozpadały się w powietrzu i ich szczątki były rozsiane w promieniu kilku kilometrów, więc niełatwo zlokalizować grób. To były płytkie mogiły, nieoznaczone,

kopane przez jeńców, którzy wkrótce opuścili ten teren. Bywało, że lotnicy wyskakiwali ze spadochronem, a na ziemi byli zastrzeleni – tłumaczy Waldemar Ociepski, prezes stowarzyszenia Blechhammer-1944 z Kędzierzyna-Koźla. Ekipa współpracuje z nimi ściśle, bo od lat zbierają informacje na temat amerykańskich samolotów zestrzelonych nad miastem w czasie tak zwanej „bitwy o benzynę”.

4 z 29 załóg

To nie pierwsza wizyta poszukiwaczy z USA w Kędzierzynie-Koźlu – byli tu już w poprzednich latach, spotykali się z pasjonatami historii, badali teren. Teraz też konfrontowali dokumenty z terenem, korzystając ze sprzętu elektronicznego, detektorów, jednak po nawrocie zimy skupili się na rozmowach ze świadkami. Dla amerykańskiej ekipy i członków „Blechhammera-1944” zaginieni to konkretni ludzie. To załoga por. Arthura E. Lindella, której Liberator rozbił się 26 grudnia 1944 roku nad IG. Farben Heydebreck (pod Kędzierzynem-Koźlem). Wnuk jego brata był nawet w Kędzierzynie przed kilku laty i ofiarował stowarzyszeniu cenny dar do Izby Pamięci 15. Armii Powietrznej – oryginalny mundur A. Lindella. W okolicy Czarnocina 7 sierpnia 1944 roku spadł samolot kpt. Cecila R. Batesa, nazwany przez swoich „Nobodyˇs Baby”. W pobliżu Zakładów Chemicznych Blachownia są szczątki Liberatora B-24 z 455 Grupy Bombowej, zestrzelonego 13 października 1944 roku z załogą por. Dorenza H. Meyera, a pod Łambinowicami rozbił się Liberator kierowany przez por. Theodora Kinga. – Znamy miejsca upadku tych wszystkich czterech samolotów. Jeden to jest teren lasów w pobliżu Blachowni, kolejny to rejon Czarnocina i ostatni w pobliżu Łambinowic – podsumowuje Edward Haduch, wiceprezes stowarzyszenia.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy