Nowy numer 43/2020 Archiwum

Święci się śpieszyli

Niezwykła kolekcja muzealna pod Górą Świętej Anny.

Wiele rzeczy nie udałoby się, gdyby Ktoś nad tym nie czuwał. Ci wszyscy święci, których tu widzimy, jakby śpieszyli się, by tutaj można było ich zobaczyć. Nie żartuję, naprawdę czuliśmy to wsparcie z góry. W trakcie całej inwestycji było tyle spraw, które w zasadzie nie powinny się udać. A wszystko się układa – mówi Ryszard Makowiecki z Ligoty Dolnej pod Górą Świętej Anny. To twórca i właściciel prywatnego Muzeum Sztuki Sakralnej, które właśnie rozpoczyna działalność. Pasja kolekcjonowania świętych obrazów, rzeźb, przedmiotów użytku kościelnego rozpoczęła się przed laty od zbierania oleodruków H. Zatzki, znanego austriackiego malarza.

– Mnie jego święte obrazy ujęły. Nawet trudno to wytłumaczyć w sposób racjonalny. W każdym razie wtedy rozpoczęła się moja miłość do oleodruków o treści sakralnej – tłumaczy R. Makowiecki. Przez lata w jego kolekcji znalazło się ponad 700 obrazów w technice druku, oleodruku, litografii i chromolitografii. To najprawdopodobniej największa w Polsce taka kolekcja, w skład której wchodzą również rzeźby, zabytkowe krzyże, domowe ołtarzyki, stajenki betlejemskie, sprzęty kościelne. W sumie posiada ich ponad tysiąc. – Naprawdę odczuwam misję, by ocalić je od zapomnienia. Bo w dzisiejszych czasach z dawnych obrazów ludzie – często spadkobiercy po poprzednich pokoleniach – zostawiają tylko ozdobne ramy i wstawiają w nie lustro albo zdjęcia. A to, co było w nich najcenniejsze, przed czym ludzie się modlili, najczęściej wyrzucają. Wiele takich cennych obrazów uratowałem – mówi R. Makowiecki.

Jego kolekcja powstawała przez zakupy na portalach aukcyjnych, targach staroci bądź przez darowizny. Obiekty pochodzą z wielu krajów europejskich, m.in. Niemiec, Austrii, Czech, Francji. Po niektóre eksponaty, których nie mógł przewieźć kurier, jeździł ponad tysiąc kilometrów. Rzeźbę Chrystusa niosącego krzyż oraz Matki Bożej Bolesnej i św. Józefa – które przetrwały wojnę ukryte w stodole – musiało dźwigać sześciu ludzi. W kolekcji nie ma popularnych oleodruków Świętej Rodziny, Najświętszego Serca, Matki Bożej z Dzieciątkiem. Są za to rzadkie, o małym nakładzie, oleodruki świętych rzadziej czczonych. Albo wzruszająca kolekcja przedstawień Anioła Stróża. Dla tej części swojego muzeum Ryszard Makowiecki zarezerwował zresztą osobną salę – przystosowaną dla dzieci. Zapewniam, że również dorosły człowiek może poczuć się w niej poruszony.

Muzeum w Ligocie Dolnej – najmniejszej bodaj, liczącej ok. 100 mieszkańców, wiosce w Polsce z własnym muzeum, a także Izbą Tradycji Lotniczych – zachwyca nie tylko pokojem Anioła Stróża. Wchodzącego uderza od razu wielkość i różnorodność kolekcji. Ligockie muzeum stworzone zostało w budynku, w którym przed wojną była karczma, a po wojnie – słynna na okolicę sala zabaw. Przez kilkadziesiąt lat budynek stał pusty i niszczał, aż zakupił go i gruntownie wyremontował Ryszard Makowiecki. Stało się to kosztem wyrzeczeń, które ponosiła cała rodzina.

Twórca muzeum ma nadzieję nie tylko na odwiedziny turystów i pielgrzymów na Górę Świętej Anny. Marzy także o tym, że będą się tam odbywały lekcje katechezy, planuje organizację wydarzeń o charakterze religijnym, zaprasza na dni skupienia w niezwykłej sakralnej przestrzeni.

W muzeum, które będzie czynne przez siedem dni w tygodniu od 10 do 18, będzie działała kawiarenka oraz antykwariat z dewocjonaliami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama