Nowy numer 43/2020 Archiwum

Uśmiech, gest i słowo

Chrześcijaństwo jest radosne, a historia każdego człowieka jest historią świętą.

W południe w dniu rozdania szkolnych świadectw wyszli na plac Wolności i okoliczne ulice. Przez 3 godziny nie tylko śpiewem i tańcem chwalili Boga, ale też częstowali wszystkich chętnych darmowymi naleśnikami, popcornem i watą cukrową. Rozdawali „Anielskie krówki” ze słowem Bożym i świeżo upieczone babeczki – również z cytatami. Do tego hip-hopowy koncert, inscenizacja teatralna o modlitwie „Ojcze nasz” – grana po wielekroć w różnych częściach Śródmieścia, a także stoisko pełne strojów i instrumentów przywiezionych przez misjonarzy oraz tzw. wytwórnia różańców, w której każdy mógł własnoręcznie wykonać dziesiątkę różańca. Byli młodzi, całe rodziny, również dziadkowie. Nie zabrakło też księży, którzy chętnie rozmawiali i odpowiadali na pytania. Podobnie, a nawet jeszcze bardziej różnorodnie było w sobotę, w drugim dniu Bożego Weekendu. Całość zwieńczył Dziecięcy Koncert Uwielbienia, połączony z premierą płyty. A po dzieciach na scenę weszli ich rodzice z ekipy Opolskich Wieczorów Uwielbienia i poprowadzili uwielbienie z modlitwą za miasto i jego mieszkańców.

Był to też czas adoracji Najświętszego Sakramentu. To w czasie uwielbienia, po kilku minutach ulewnego deszczu, wyszło słońce i na niebie pojawiła się tęcza. W przygotowanie całości włączyło się ponad 150 osób z różnych parafii i wspólnot. – To łańcuszek ludzi. Jeden z drugim rozmawiał, mówił o tym, co się będzie działo, i zapraszał do wspólnego wyjścia na ulice. Wyszliśmy, by zaświadczyć tańcem, śpiewem, uśmiechem, dobrym słowem, drobnym gestem, że Pan Jezus jest w nas i jest w tych wszystkich ludziach, których spotykamy – opowiada Magda Kopyto. – To nie jest tak, że my mamy Jezusa na 100 procent, a ludzie, którzy chodzą po ulicach mają Go na 70, 30 albo 20 procent. Chodzi o to, by pójść za intuicją jezuicką, że Jezus jest w tajemniczy sposób obecny w historii każdego człowieka i dlatego – tak jak powtarza papież Franciszek – każda historia jest święta – przekonuje ks. Mateusz Buczma. I dodaje: – Czasami jest tak, że ludzie nie widzą Jezusa. Dlatego liczymy na to, że nasze aktywności, które angażują na przykład zmysł wzroku, spowodują, że ludzie z pomocą łaski Bożej zobaczą coś więcej w swoim życiu, zobaczą Boga, który może wydawać im się nieobecny.

– Jestem tu, by pokazać mieszkańcom naszego miasta, że są wśród nas ludzie, którym Pan Bóg przemienił serce. Właśnie tym chcemy się dzielić, ale w takiej radosnej formie: ze śpiewem, słodkimi naleśnikami – mówi Piotr Nowak, który czuwał nad wytwórnią różańców. Podkreśla, że temu, kogo Pan Jezus dotknął, nie jest trudno wyjść na ulicę i dzielić się tym doświadczeniem. Dla wolontariuszy była to okazja, by zrobić właśnie ten krok i ze świadectwem o Jezusie wyjść poza mury kościołów. Dla opolan była to szansa, by usłyszeć, że Bóg kocha każdego człowieka, bez wyjątku, a także by zobaczyć radosną twarz chrześcijaństwa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama