Nowy numer 33/2018 Archiwum

Wygrali z nudą

Starość to kolejny etap życia. Przynosi rozmaite trudności i obciążenia, ale to nie powód, by zamykać się w czterech ścianach swojego mieszkania.

Doskonale wiedzą o tym seniorki korzystające z oferty Domu Dziennego Pobytu w Biadaczu (gm. Łubniany). Niewielki budynek, wyróżniający się zieloną fasadą, stoi przy głównej drodze. Na podwórzu plac zabaw i altana. – Gmina szukała obiektu, w którym mógłby powstać Dom Dziennego Pobytu. W tym czasie byliśmy w trakcie budowy naszej świetlicy wiejskiej – mówi sołtys Waldemar Kalina. – To miejsce, gdyby było tylko świetlicą, przez większą część czasu stałoby zamknięte. A tak do 16.00 są tutaj seniorzy, a po południu mamy nasze miejsce spotkań, ostatnio na przykład w ramach strefy kibica – mówi sołtys. Mieszkańcy chętnie wykorzystują świetlicę na rodzinne uroczystości (jest tu dostępne wyposażenie dla 42 osób), a w czynie społecznym postawili altankę. – Dzięki niej w upalne dni seniorzy nie muszą siedzieć w budynku, ale mogą spędzać czas na świeżym powietrzu – mówi Waldemar Kalina.

Tu jest życie

Dom Dziennego Pobytu działa od roku. Zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku od 8.00 do 16.00. Od początku animatorką i opiekunką jest Sabina Karwat, z czasem do zespołu dołączył Wojciech Pardej. – Zaczęliśmy od warsztatów otwartych dla wszystkich, żeby pokazać to miejsce, oswoić z nim mieszkańców. A potem jedna osoba zachęcała kolejną i tak zebraliśmy potrzebną w projekcie grupę – opowiada Sabina Karwat. – Z początku tu nie przychodziłam. Dopiero od września. Sąsiadka mnie namówiła – opowiada Krysia, jedna z seniorek. I kontynuuje: – W domu to się nudziłam. A teraz wstaję rano, zrobię, co potrzeba – i wychodzę. Jak jestem chora, to tylko czekam na moment, kiedy ponownie będą mogła przyjść do naszego domu. Wspaniale się tu czuję, wśród koleżanek. Pogadamy sobie, pośpiewamy. Mamy dużo wspólnych wyjazdów. Ostatnio byliśmy na rejsie po Odrze. Pierwszy raz w życiu byłam na statku, nie spodziewałam się, że może się to jeszcze wydarzyć. –

Mnie tu po prostu ciągnie. Przecież jak się w domu siedzi, to się człowiek niczego nowego nie dowie, nie nauczy. Jak rano dłużej zostaję w domu, to mój chłop zaraz się pyta, czy już nie chcę jechać – mówi Adela. – Nas tu ciągnie, bo tu jest życie – dopowiada Marysia. A Grażyna przyznaje, że często weekendy bardzo jej się dłużą i z niecierpliwością wyczekuje poniedziałku. – Niedawno owdowiałam, a Sabina jest mi ogromnym wsparciem, to przede wszystkim ze względu na nią przychodzę. Tu odkrywam nowe talenty, tu bardziej otwieram się na ludzi. Do Biadacza przeprowadziłam się z mężem 9 lat temu, ale dopiero teraz poczułam się przyjęta do społeczności, poznałam mieszkańców – opowiada Grażyna.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma