Nowy numer 42/2019 Archiwum

Celem – Watykan

– Przybywa nam coraz więcej marzeń – mówią Dorota i Arkadiusz Mayer-Gawronowie. Wyliczają chrześcijański park rozrywki, escape room czy własne studio filmowe.

Od 5 lat prowadzą Dayenu, firmę zajmującą się projektowaniem i chrześcijańskim designem. Tworzą nie tylko coraz szerzej znane i rozpoznawane internetowe memy, ale też gry planszowe i liczne gadżety: torby, kubki, pocztówki, notesy czy magnesy. Dzięki nim również w tym roku w ręce opolskiej młodzieży treść orędzia papieża Franciszka na Światowy Dzień Młodzieży nie trafiła w zwyczajnej formie na kilku stronach jednolitego tekstu. Centrum Duszpasterstwa Młodzieży zaprosiło właśnie ich do współpracy, a efektem okazała się książeczka pełna grafik i rysunków. Niektóre fragmenty tekstu były wyróżnione szaloną czcionką, inne wielkością. Całość sprawiała, że czytanie na pewno nie było nudne.

Kiczowate? O nie!

W Winowie, podczas imprezy Ławka Festiwal, młodzież miała okazję spotkać się z Dorotą i Arkiem z Dayenu, małżonkami, którzy poznali się przy organizacji Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Zorganizowano m.in. warsztaty tworzenia memów. Była też opowieść o marzeniach, które Pan Bóg w ich życiu spełnia, a także okazja, by tak po prostu porozmawiać z nimi przy lemoniadzie o tym, co jest hipsterskie i chilloutowe. – Chcemy robić fajne rzeczy, żeby ludzie ze świata oglądając je, stwierdzili, że jest to coś fajnego, chrześcijańskiego. Chcemy przez atrakcyjny wygląd przyciągać do Kościoła, pokazywać, że jeśli coś jest katolickie, to nie musi być obciachowe albo kiczowate. Tak jak kiedyś sztuka chrześcijańska wyznaczała trendy, tak i dzisiaj możemy robić coś trendy – mówi Dorota. W swojej twórczości starają się na nowo spojrzeć na Ewangelię. – Czasami przetarte ścieżki są już nudne. Kiedy mamy słowo: „Pan jest pasterzem moim”, od lat kojarzy nam się ono z kubeczkami, koszulkami ze słodkimi barankami, a można pomyśleć i znaleźć dla niego inną formę. Warto iść dalej i nie pozostawać na prostych skojarzeniach – zapewniają twórcy Dayenu. Kiedy spotykają się z zarzutami, że ich produkty są kontrowersyjne, dopytują, które konkretnie. – Usłyszałam kiedyś, że jeśli T-shirt jest ładny, to nie jest skromny. A to znaczy, że coś, żeby było katolickie, musi być raczej brzydkie i najlepiej szare. Nie zgadzam się z takim myśleniem – mówi Dorota.

Dayenu, czyli… wystarczy

Co oznacza nazwa firmy? – Wybraliśmy tę domenę, bo po prostu była wolna, a później okazało się, że ukryta jest w tym grubsza sprawa. Izraelici krzyczeli do Pana Boga: „dayenu”, kiedy mieli dosyć niewoli faraona. Hebrajskie „dayenu” oznacza dość, nadmiar, przesyt, stan marginalny. Historia jest taka, że Pan Bóg wyzwala Izraelitów z niewoli, na pustyni daje im mannę, przepiórki. A oni znów mówią: „dayenu”, bo mają nadmiar łaski Bożej, wystarczająco błogosławieństwa. Mamy tu przejście od tego, co było złe, do chwały – opowiada Dorota. – Robiąc to, co robimy, przybywa nam coraz więcej marzeń, przychodzą nowe pomysły i projekty. Robimy jedną rzecz, przychodzi kolejna. Gdy ją zrobimy, pojawia się nowy pomysł. I tak ciągle. Pomysłów jest coraz więcej, ale wszystkie jest nam trudno zrealizować – mówi Arek. Przyznaje, że jest dumny z „Kostek kazaniowych”, czyli gry biblijnej, w której można wcielić się w rolę kaznodziei. Trudnych chwil też nie brakowało. Mieli momenty, kiedy zastanawiali się, co dalej z firmą, ale przychodziły osoby i sytuacje, które były dla nich znakiem, że nie mają zamykać Dayenu. – Mamy takie marzenie, żeby to, co robimy, dotarło do Watykanu. By zmienić wizerunek Kościoła od tamtej strony. Chcemy docierać do młodych ludzi, by pokazać im, że Kościół nie jest odstraszający, że zachwyca i doprowadza do Boga – przyznaje Arek.

Zbratali się ze św. Albertem

Mówią, że bardzo chcieli, żebyś któryś ze świętych o nich się upomniał. I stało się. Zaufali słowu, że mają wymówić wynajem lokalu blisko krakowskiego rynku. I trafili na ogłoszenie o sprzedaży mieszkania, w którym swoją pracownię miał św. brat Albert Chmielowski. –Tak, mieszkamy i tworzymy w jego pracowni. Wreszcie jakiś święty się o nas upomniał – podkreśla Dorota. Współpracują też ze św. Maksymilianem Marią Kolbem, bo marzeń – i to coraz większych – mają naprawdę wiele. – Chcemy stworzyć chrześcijański escape room, czyli coraz popularniejszy pokój zagadek, a także park rozrywki z chrześcijańskimi atrakcjami. I chcemy mieć własne studio filmowe – wyliczają. Już cieszą się tym, że księgarnie pytają o ich produkty, bo u początków działalności nie dostali miejsca na sklepowych półkach i całą sprzedaż prowadzili przez internet. Nie ukrywają, że ze swoimi produktami trafić chcą do całego świata. – Można się śmiać, ale mam doświadczenie, że Pan Bóg spełnia marzenia – podkreśla Dorota. A jednym z tych już spełnionych, jest ich małżeństwo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL