Nowy numer 49/2020 Archiwum

Bóg przysłał sąsiadkę

Swietłana, chrześcijanka z Turkmenistanu, opowiada o swoim nawróceniu z islamu i o ewangelizacji muzułmanów.

Poczułam w sobie ogień, żeby ewangelizować moich rodaków, Turkmenów, którzy są muzułmanami. Dlatego, że Jezus zaczął zmieniać moje życie, kiedy jeszcze sama byłam muzułmanką – opowiada Swietłana, katoliczka z Aszchabadu, stolicy Turkmenistanu.

Chciałam umrzeć

Swietłana przyjechała do Polski odwiedzić swoją córkę Bahar, która ukończyła pierwszy rok studiów na KUL. Obydwie przez 4 tygodnie gościły na plebanii w Kielczy. Tamtejszy proboszcz ks. Jan Wypior odwiedził przed paru laty Turkmenistan i o. Andrzeja Madeja OMI, który jest misjonarzem w tym kraju od 21 lat i zakłada tam od nowa wspólnotę Kościoła katolickiego. Ks. Wypior zaprzyjaźnił się z tamtejszym Kościołem. To żadna przesada: można zaprzyjaźnić się z niemal całym Kościołem w Turkmenistanie, ponieważ katolików jest tam ok. 200. Żyją rozproszeni w pustynnym kraju w Azji Środkowej (dawna republika radziecka) o obszarze półtora raza większym niż Polska, zamieszkałym przez 5 milionów ludzi.

To najmniejsza wspólnota Kościoła lokalnego na świecie, żyjąca w trudnych warunkach, wśród ogromnej większości muzułmańskiej, w kraju, który jest bardzo zamknięty i rządzony dyktatorsko. Swietłana nawróciła się na chrześcijaństwo w trudnym momencie życia. Zmarł jej mąż, który utrzymywał rodzinę, ona została sama z trojgiem dzieci, w tym najmłodszą, trzyletnią Baharką. Nie mieli żadnych pieniędzy, często byli nawet bez chleba, głodowali. Pomagali im sąsiedzi, przynosząc coś do jedzenia. – Nie chciałam żyć, chciałam umrzeć, ciągle płakałam – wspomina Swieta. Wtedy jedna z koleżanek zaproponowała jej, żeby poszła do kościoła katolickiego, ponieważ tamtejsi księża mogą jej pomóc psychologicznie. Mowy o nawracaniu nie było. Swietłana poszła i spotkała o. Andrzeja Madeja. – Kiedy zobaczyłam zdjęcie twarzy Chrystusa z Całunu Turyńskiego, poczułam, jak Jego wzrok przeniknął do mojego serca. I poczułam, że chcę tam przychodzić. W październiku 2000 roku zaczęłam moją drogę do chrześcijaństwa – opowiada. Po dwóch latach katechumenatu przyjęła chrzest.

Pobudka o piątej rano

– Trzy lata po chrzcie miałam pragnienie, żeby ewangelizować Turkmenów. Ale nie udawało mi się to, bo nie wiedziałam, jak to robić. Powiedziałam Panu Bogu: nie potrafię i nie będę ewangelizować Turkmenów, bo oni uważają się za muzułmanów, Jezusa uznają tylko za proroka i mówią, że Bóg nie może mieć Syna. Ale Bóg pokazał mi, że jednak powinnam opowiadać rodakom o Jezusie. Przysłał do mnie sąsiadkę, Gulę, z którą bardzo się lubiłam. Ona była radykalną muzułmanką, bo przez trzy lata pracowała w Turcji i tam się zradykalizowała. Miała dużą rodzinę i po powrocie z Turcji wszystkich ich islamizowała. Pewnego razu powiedziała mi, że od żony mułły dowiedziała się, że w życiu można trzy razy zgrzeszyć. Jeśli zgrzeszysz więcej – idziesz do piekła.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama