GN 45/2018 Archiwum

Przetrzymaj, przeczekaj, przeżyj

Co usłyszał Szymon Hołownia w Guadalupe?

Najważniejsze w chrześcijaństwie jest to, że Bóg stał się człowiekiem. On mówi naprawdę, nie tylko, że był i będzie, ale że jest. Jest głodnym, więźniem, uchodźcą, wyśmiewanym, wyszydzanym – to On. Czasem mam wrażenie, że gdyby dzisiaj Jezus przyszedł, to ostatnim miejscem, do którego by dotarł, są nasze kościoły, sale spotkań naszych wspólnot. Że siedziałby tam, gdzie my się boimy nawet podejść. Bo On przecież był krytykowany za to, że zadaje się z prostytutkami, ze zdrajcami swojego narodu, z oszustami – mówił Szymon Hołownia podczas II Pielgrzymki Ann i Hann na Górę Świętej Anny. Ponieważ pielgrzymka w tym roku przypadła w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny jej inicjator i organizator – o. Antoni K. Dudek OFM – zaprosił także panie o imieniu Maria.

Na pielgrzymkę przybywają jednak oczywiście nie tylko kobiety, i nie tylko o tych imionach. – To zupełny przypadek, że dzisiaj tu jesteśmy. Po prostu rano postanowiliśmy z mężem spędzić sobotę inaczej, więc wybraliśmy się na Górę Świętej Anny. Trzeba sobie od czasu do czasu zrobić przerwę od zajęć, pracy, sprzątania w domu. I nie żałujemy! To, co mówi Szymon Hołownia, bardzo do nas trafia – mówi Urszula z Bierawy. Szymona Hołownię, gościa specjalnego tegorocznej pielgrzymki, o. Antoni poznał, będąc gwardianem klasztoru na Górze Tabor w Ziemi Świętej. – Wtedy sobie powiedzieliśmy, że musimy się jeszcze spotkać w Polsce – powiedział o. Dudek, który przewodniczył Mszy św. podczas pielgrzymki (koncelebrowali m.in. o. Jonasz Pyka i ks. prałat Jan Szywalski).

Motywem, który przewijał się zarówno w homilii o. Antoniego Dudka, jak i w dwóch konferencjach Szymona Hołowni, były wiara w trudnych momentach życia i wybawienie, jakie może przynieść Bóg. – Ze wszystkich nieszczęść i trudnych sytuacji wybawił mnie Jezus. Za sprawą dobrych ludzi – wyznawał franciszkanin. – Chodzi o to, żebym się nie bał, że Bóg mi nie wyjaśnia, dlaczego coś się dzieje. To, co nas spotyka i przychodzi z zewnątrz – jest po coś. Choć nie rozumiem, choć bardzo czasem boli, to jest od Niego – mówił. Wtórował mu Hołownia. – Sam mam czasami takie doły, że nie wiem, jak z nich wyjdę. Wiem wtedy, że mam tylko jedno zrobić: przywiązać się do masztu i przeczekać do rana. I do następnego, następnego i następnego. Trudno ci? Przetrzymaj, przeczekaj, przeżyj. Zaciśnij zęby i przeżyj. Nie kontempluj cierpienia, które ci się przydarza. To mi mówi Maryja – mówił popularny dziennikarz, pisarz, publicysta i showman. Poruszająco opowiadał o swoich spotkaniach z ubogimi, cierpiącymi ludźmi w krajach, gdzie pomagają fundacje, których jest twórcą (Kasisi i Dobra Fabryka). Mówił także o swoim doświadczeniu modlitwy. Kiedy jechał do słynnego sanktuarium maryjnego w Guadalupe w Meksyku, spodziewał się wielkich przeżyć i łask spływających z cudownego wizerunku.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy