GN 45/2018 Archiwum

Mazel tov!

Jak wygląda sefardyjskie wesele? Tę kulturę przybliżył w Raciborzu Midraszowy Teatr Żydowski.

Mazel Tov (mazzal tow) w języku hebrajskim, ale także w jidysz znaczy „szczęście”; słowo to używane jest także jako „gratulacje”. Tym razem głośno rozbrzmiewało w Raciborzu, by przynieść pomyślność nowożeńcom. To próba pokazania tej części życia dawnego miasta, która jeszcze przed II wojną światową zniknęła, oraz zaprezentowania tradycji tych, którzy wierzyli w tego samego Boga, od których chrześcijanie przejęli Stary Testament.

Przysięga pod chupą

Rok 2018 to zgodnie z kalendarzem żydowskim 5778. I to właśnie w tym czasie po raz pierwszy od lat Racibórz był świadkiem niezwykłego wydarzenia – sefardyjskich zaślubin. O zmierzchu (bo Bóg obiecał Abrahamowi, że da mu potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie) na rynek wchodzi orszak panny młodej. Towarzyszą jej rabin, muzykanci, rodzice, teściowie i krewni; kobiety niosą świece. Goście czekają już przed lektyką.

Panna zasiada przed nią, przyjmując dary i życzenia. Potem obraca się, unosząc dłonie pięknie ozdobione wzorami z henny i klejnotami. Towarzyszy temu tradycyjny, modlitewny śpiew. Wreszcie, przy wtórze żydowskiej muzyki, panna wsiada do lektyki i niesiona jest do oblubieńca. Weselnicy, a za nimi tłum widzów, ruszają w tanecznym pochodzie ulicą Długą, gdzie na scenie, pod białym baldachimem ślubnym – chupą – czeka już pan młody. Tak zaczął się spektakl przedstawiony przez Midraszowy Teatr Żydowski oraz Zamkową Grupę Teatralną z Raciborza w reżyserii Roberta Urbanowskiego. Reżyser i autor scenariusza podkreśla, że starali się możliwie wiernie pokazać autentyczne obrzędy Żydów z kręgu sefardyjskiego (z okolic Półwyspu Iberyjskiego).

Gesty pełne symboli

Wcześniej pan młody przysyła materiał na suknię, konieczna jest też rytualna kąpiel, tzw. mykwa. Ślub odbywa się pod chupą – baldachimem symbolizującym nowy dom, ale też Bożą Opatrzność. Przed zaślubinami pannę młodą osłania się welonem. Jest nim całkiem zasłonięta do momentu, gdy wybranek nałoży jej pierścień. W czasie ceremonii nie wypowiada ona ani jednego słowa. To mężczyzna potwiedza ketubę – przyrzeczenie ślubne zobowiązujące go do utrzymania żony, określające też jej prawa. Potem błogosławiony kidusz – kielich z winem podaje się małżonkom. Pierwszy jest wypijany przed nałożeniem pierścienia zaręczynowego, drugi po tym akcie. Piją z jednego naczynia, co oznacza, że będą odtąd dzielić życie. O jego kruchości, jak i zniszczeniu świątyni jerozolimskiej przypomina rozbicie tego kielicha. Są błogosławieństwa, rabin śpiewa specjalne modlitwy. Po podpisaniu kontraktu i przypieczętowaniu małżeństwa młodych osłania się na chwilę płótnem – to intymna chwila dla nowożeńców. I wreszcie poczęstunek i wspólna klezmelsko-folkowa potańcówka.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy