Nowy numer 41/2019 Archiwum

Wspólnej drogi szukać

Nie odbiegnę od prawdy, gdy powiem, że za naszych dni Kościół przeżywa apogeum trudności ataków zewnętrznych i zawirowań wewnętrznych.

„Wspólna droga”, po grecku „syn odos”. Słowa znane współczesnym językom jako synod. Synody znane są od starożytności. Miały wtedy nieco inne zakorzenienie w codzienności. Ludzie żyli w większym rozproszeniu, zatem i chrześcijanie byli geograficznie rozsiani. Tworzyły się lokalne zwyczaje, reguły, wydawane były nakazy i zakazy starszych, czyli biskupów i prezbiterów. W tej różnorodności synody były szukaniem wspólnej drogi, ujednolicania istotnych spraw.

Dziś jest inaczej. Rozproszeni po całym świecie, z pełną możliwości szybkiej informacji (zawsze jakoś uproszczonej, czasem okrojonej, bywa że nie całkiem rzetelnej), jesteśmy „globalną wioską”. Synod Biskupów Kościoła katolickiego jest instytucją stałą, ustanowioną przez Papieża Pawła VI w 1965 r. jako odpowiedź na pragnienie ojców Soboru Watykańskiego II, by utrzymać przy życiu ducha kolegialności, zrodzonego przez soborowe doświadczenie. Globalna wioska musi mieć formalnie umocowaną platformę wymiany doświadczeń, poglądów, korygowania zawirowań, poruszania spraw trudnych, nieraz bolesnych. Tegoroczny synod biskupów poświęcony został sprawom młodzieży.

Zacznę od oglądu mego otoczenia. Jestem proboszczem wiejskiej parafii. Do lokalnej stolicy mamy 6 km, do większego centrum dwa razy tyle. Już same dojazdy młodzieży do szkół zajmują dużą część czasu, nie mówiąc o siłach i wydatkach z tym związanych. Nieco starsi studiują albo w pobliżu, albo w odleglejszych ośrodkach. I tak ci „z prowincji” z góry skazani są na niedostępność niektórych form kształcenia, rozwijania uzdolnień, doskonalenia samych siebie – także na płaszczyźnie kulturalnej i religijnej. Cóż tu mówić o synodalnej „wspólnej drodze” młodych (ale i starszych) ludzi.

W skali kraju tych różnic jest o wiele więcej. Dochodzi odmienność tradycji, obyczaju, związania z regionem, jego zamożności (lub zacofania), nawet gwary są inne. A co mówić o międzynarodowej i międzykontynentalnej mozaice tego ludzkiego krajobrazu. Czy w ogóle ma sens mówienie o wspólnej drodze?

Przeglądając jednak dokument (zwany instrumentum laboris), który jest tematyczną propozycją mającego zacząć się synodu, widać, że dotyka bardzo wielu tematów, które są sprawami nie tylko ludzi młodych, ale całego Kościoła. Nie odbiegnę od prawdy, gdy powiem, że za naszych dni Kościół przeżywa apogeum trudności ataków zewnętrznych i zawirowań wewnętrznych. Odbijają się one na wielu odcinkach życia wierzących, na funkcjonowaniu struktur kościelnych, nawet na posłudze papieża i wspierających go urzędów.

Trudności wewnętrzne i uderzenia z zewnątrz – oba czynniki wzajemnie się potęgują. Nie chcę wyliczać jednych i drugich, lista jest długa. O tych najboleśniejszych jest głośno, nawet bardzo. Wydaje się, że groźniejsze dla Kościoła mogą okazać się jednak niektóre rysy i pęknięcia dziś jakby nie dostrzegane. Takie również odnajdziemy w synodalnym instrumentum laboris.

Napięcia tym wszystkim powodowane, niektóre pochodzące od wrogów Kościoła, niektóre wygenerowane przez ludzi Kościoła (nawet wysoko postawionych) trudno porównywać z sytuacjami historycznymi - chociażby z tymi, które towarzyszyły genezie, zwołaniu, trwaniu i następstwom dramatycznego soboru w Konstancji (1414–1418). Lub z najtragiczniejszą w historii Kościoła sekwencją wydarzeń zwanych reformacją (wystąpienie Marcina Lutra 1517).

Pamiętając o aluzji do słów „wspólna droga”, na pewno trzeba szukać wspólnych, oczyszczających Kościół i jego wizerunek dróg, rozwiązań, decyzji. Także trudnych i tym bardziej potrzebnych. Nie zatracić przy tym najważniejszego, czyli bycia z Jezusem w drodze (por. Łk 13,22.33) oraz Jego nakazu, abyśmy byli jedno (17,11nn). Jak winna latorośl w krzew wrośnięta. Jedno – kapłani z biskupami, biskupi z papieżem, a wszyscy razem z całym ludem. Szatan jakby już przygotował kliny do wbicia pomiędzy te warstwy budowli Kościoła. Obyśmy nie pomagali w ich wbijaniu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • spe
    01.10.2018 13:11
    "szukać wspólnych, oczyszczających Kościół i jego wizerunek dróg, rozwiązań, decyzji" - w moim odczuciu mamy właśnie problem przywiązywania zbyt wielkiej wagi do wizerunku, panicznego strachu o jego kształt, kosztem jasności, prostoty. To narzucają np. media, polityka. Pora przestać grać w ich gierki. Tylko szczerość może być początkiem uzdrowienia. To jest wielka potrzeba człowieka, dziś niezaspokojona.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL