GN 46/2018 Archiwum

Pani Berta i odpusty

Pewnie, że sprawa odpustów nie należy do głównych prawd wiary. Niemniej jednak stanowi jakąś cząstkę naszej katolickiej tradycji religijnej, a zarazem skarbca Bożego miłosierdzia.

O pani Bercie chyba kiedyś pisałem. Jak to ją wezwali za komuny na milicję do powiatu. W związku z naprawieniem przydrożnej kapliczki. Nielegalnym oczywiście.

Wchodzi pani Berta do pokoju numer jakiś tam. „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!” Raz i drugi. Cisza. Bo i cóż mogli odpowiedzieć milicjanci tamtej epoki. Pani Berta skwitowała ciszę słowami „jak tukej żodnygo ni ma, to jo ida do dom - jak tu nikogo nie ma, to ja idę do domu”. Opowiadała nam o tym w zakrystii. Sprawa kapliczki na tym się skończyła. Od tego dnia pani Berta nabrała w naszych oczach nowego wymiaru. I przestaliśmy sobie z niej dworować.

Jedną ze sposobności żartowania z niej były odpusty. Zwłaszcza te powiązane z nawiedzeniem kościoła albo cmentarza. Potrafiła wtedy całe popołudnie spędzić w pobliżu kościoła albo cmentarza, wchodzić, modlić się, wyjść, postać albo pochodzić i tak w kółko.

Czasem ktoś przebrał miarkę w żartach, ale pani Berta nieodmiennie uśmiechała się i kolejny raz tłumaczyła, jak to jest z tymi odpustami. Od tej sprawy z milicją żarty z pani Berty się skończyły. A ona zdobywała odpusty głównie na Zaduszki i na Porcjunkulę. Tego ostatniego tośmy w ogóle nie rozumieli, ale też nikt nie dociekał tajemniczej sprawy.

Przeskoczę wiele lat. Byłem już księdzem i dorabiałem w niemieckiej parafii. Siedzieliśmy w takim parafialno-duszpasterskim gronie - księża, sekretarka, referentka pastoralna i jeszcze ktoś tam. Rozmowa zeszła na wezwanie mojego kościoła - Chrystusa Króla. Dodałem, że odpust (użyłem słowa Ablaß) mamy pod koniec listopada. „Herr Pfarer, wtrąciła z błyskiem w oku pani referentka, wy jeszcze wierzycie w odpusty?”

Nigdy nie usiłowałem nawracać niemieckich duszpasterzy, tak i wtedy tylko wyjaśniłem, że nazywamy tym słowem to, co oni nazywają dniem patronalnym (Patrozinium). Na tym się skończyło, ale z tego błysku w oku zrozumiałem, że owa niewiasta poczuła się bardziej luterańska niż Luter.

A więc mamy już dwa spojrzenia na kwestię odpustów - prostoduszne, może nieco naiwne spojrzenie pani Berty oraz protestanckie pani referentki. Czy są inne spojrzenia? Bez wątpienia tak. Jednak najczęstszym jest chyba... brak spojrzenia. Ze strony świeckich, bo księża i w ogóle ludzie po teologii spojrzenie mieć powinni. Nawet absolwenci historii - bo jak zrozumieć Lutra i jego sprzeciw wobec praktyki i kupczenia odpustami, nie orientując się w czym rzecz?

W praktyce duszpasterskiej niewiele się o tym mówi - może trochę w tych dniach, może przy okazji zakończenia rekolekcji, może w czasie pielgrzymki. Upraszczając, wydaje mi się, że bliżej nam do Lutra niż do pani Berty. Pewnie, że sprawa odpustów nie należy do głównych prawd wiary. Niemniej jednak stanowi jakąś cząstkę naszej katolickiej tradycji religijnej a zarazem skarbca Bożego miłosierdzia.

Może trzeba - jak pani Berta - cierpliwie tłumaczyć nawet nieco prześmiewającym się z naszej tradycji, czym ona jest i co to są odpusty. A może najpierw pokazać - jak pani Berta - że nie jest się życiowym naiwniakiem. Na nas to wtedy podziałało. Skutecznie.

« 1 »
oceń artykuł
TAGI:

Zobacz także

  • JAWA25
    03.11.2018 12:54
    Czy Credo mówi coś o odpustach?
    doceń 11
  • halinkaa
    03.11.2018 13:51
    "świętych obcowanie" to co niby takiego, po śmierci żyjemy nadal ze zmarłymi we wspólnocie, jako że po śmierci nie potrzebne im są już msze czy modlitwy "o zdrowie i błogosławieństwo" tylko o "życie wieczne i zbawienie" logiczne, że w razie potrzeby należy im pomóc
    doceń 2
  • ptyś
    06.11.2018 05:24
    Szkoda, że ksiądz nie zdecydował się na uczynek miłosierdzia względem referentki. „Nie zamierzałem nawracać...” i co tak patrzyć jak owca/referentka błądzi i oddała się od domu? Dla mnie to letniość ...
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy