Nowy numer 49/2020 Archiwum

Ten zegar stary...

Mamy czas, czego nowa data i każdy zegar jest namacalnym znakiem. Mamy czas i musimy siedzieć i myśleć. I działać. I tworzyć nowe.

Ten zegar stary gdyby świat kuranty ciął jak z nut... Oczywiście, „Straszny dwór”. Zegar zepsuty, nakręcać próżny trud. Czas zaklęty w zegarze zatrzymał się. Czy jednak czas może się zatrzymać? I czy można zamknąć czas w zegarze? I w tym nakręcanym korbką, i w tym napędzanym elektronicznym mechanizmem? Pytania – te i kilka innych na początek nowego roku.

Zwięzłe góralskie powiedzonko pozostawił nam w spadku filozof, tęgi filozof, ks. Józek Tischner. Mawiał: „Jak mom cas, to siedzem i myślem. A jak ni mom casu, to ino siedzem”. To nie tylko zabawa słowami. To kwintesencja definicji czasu. Jest on przecież miarą dokonujących się zmian. Choćby to były zmiany dziejące się w myśli – tam też (a może przede wszystkim tam) nie może wszystko dziać się naraz. Musi być następstwo pojęć, sądów, wyobrażeń także emocji. To, co w myśli, można przenieść w czyny bądź słowa. Jedne i drugie domagają się uporządkowanego następstwa. Miara tego uporządkowania jest miarą czasu. Zegary tylko pomagają tę miarę uchwycić, a jeśli trzeba, to i zapisać.

Bezruch, martwota słów i myśli, bezczynność niweczą czas. Bo nie może być czasu pustego – w pustocie przestaje być czasem. „Jak ni mom casu, to ino siedzem”. Wtedy wszystko, czym jestem, zapada się w sobie. Już tylko krok do nicości. Nieraz obserwowałem – Ty, Czytelniku też – tych, co to siedzą przed zwyczajową budką z piwem. Nie mam nic przeciw piwu. Ale widzę, jak ten „przybudkowy” styl życia odwzorowuje odwróconą regułę Tischnera. Ci, co to „ino siedzom”, tracą resztę tego, co jeszcze mogliby zdziałać, mieć, osiągnąć. Pustka i martwota. Nicość ogarnia ich i – niestety – ich otoczenie. Bo tworzywem świata jest czyn – w szerokim tego słowa znaczeniu. Czy każdy? Nie każdy. Walor tworzywa świata ma tylko czyn dobry.

Proces tworzenia w świecie dobra, ale i odwrotny do niego proces uwiądu wszystkiego dotyczy życia nie tylko jednostek, ale i społeczności. Od rodzinnych poczynając, poprzez samorządowe społeczności wiosek czy miast, aż po społeczności narodowe, państwowe i kościelne także.

Polakom i Polsce taki czas nic-nie-robienia został narzucony przed półwieczem. Dlatego czas jakby się zatrzymał, czego skutki do dziś widać w niejednym obszarze. Wróciła niedawno nasza koordynatorka unijnych projektów z odległego o jakichś kilkadziesiąt kilometrów miasteczka. „Wie ksiądz, powiada, siedziałyśmy z koleżanką na rynku... Tam czas się zatrzymał”. Takich miejsc jest wciąż wiele. Niejednemu to pasuje. Niepojęte, ale tak to już działa.

Wiele obszarów już doznało wstępnego poruszenia i dobro się pomnaża. Jesteśmy świadkami tego, ale też współtwórcami. Są jednak pola leżące wciąż odłogiem. Ba! są sprawy, w których wielu ludzi, zdawać by się mogło światłych i świadomych, chce, żeby było jak było. Robią wszystko, aby czas zatrzymać. Jest to wysiłek tyleż daremny, co i głupi. Zatrzymanie czasu (a może chcieliby jego cofnięcia) raz – że jest niemożliwe, dwa – że może spowodować ruinę całej reszty.

Obserwujemy to w życiu państwowym. Ale przecie i w życiu Kościoła można takie zatrzymywanie czasu zauważyć. Żeby nie osądzać poszczególnych ludzi czy ich wysiłków, można wskazać na „konserwowanie” duszpasterstwa wedle dawnych celów i starych metod. Zatrzymywanie czasu w tej dziedzinie poskutkowało odejściem młodzieży od Kościoła – statystyki są bezlitosne. Moje pokolenie 70+ nie jest jednak w stanie dogonić zmieniającej się rzeczywistości. Młodsi wszelako niech czasu nie marnują i nie zatrzymują. Bo, na Boga, od kilku dni piszemy nową datę – 2019! Ta bezwzględna rachuba godzin, dni i lat beznamiętnie posuwa się ku przyszłości. Jak refren powtórzę więc: zatrzymanie czasu jest niemożliwe, a po drugie – może spowodować ruinę całej reszty.

„Jak ni mom casu, to ino siedzem...”. Mamy czas, czego nowa data i każdy zegar jest namacalnym znakiem. Mamy czas i musimy siedzieć i myśleć. I działać. I tworzyć nowe. Bo tworzywem świata we wszystkich jego zakamarkach jest dobro. Jak będziemy ino siedzieć, to w myśl odwróconej reguły Tischnera, resztka możliwości przepadnie. Czas zostanie nam odebrany. Nie wolno dopuścić do katastrofy ani w życiu osobistym, ani narodowym (państwowym), ani kościelnym.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama