Nowy Numer 16/2019 Archiwum

Wyluzuj, babcia!

Znaleźliśmy się na ostrym zakręcie historii, wszakże nie wszystko zostało zaprzepaszczone, jednak degradacja rodziny jako podstawy człowieczego "być albo nie być" osiąga punkt krytyczny.

Temat nienowy, wszelako nie przypuszczałem, że w naszym wiejsko-małomiasteczkowym regionie aż tak ostry. Chodzę (to znaczy siedzę) po kolędzie. Siedzę, bo słucham, co parafianie mają do powiedzenia. Uderzyło mnie to, że często, wyraźnie częściej niż w poprzednich latach, wraca problem małżeństw. Małżeństw...? Trzeba by raczej powiedzieć: związków. Związków mężczyzny i kobiety. Sakramentalnych, cywilno-prawnych, nieformalnych, luźnych, niezobowiązujących, próbnych, rozchodzących się, skłóconych, byłych... Dzieci są zwykle uciążliwym balastem. Wedle starego powiedzonka: "Dzieci i ryby głosu nie mają". Ale swoje wiedzą, czują, przeżywają. Uruchamiają się w nich mechanizmy obronne.

Rozeszli się. Ile lat razem? Z czasem przedmałżeńskim to może nawet 15 lat. Jedno dziecko, 11 lat. Babcia (czyli mama jednego z byłych współmałżonków) zamartwia się. Wnuczka widzi zgryzotę babci i daje jej dobrą radę: "Babcia, wyluzuj. U mnie w klasie to połowa tak ma". Czy połowa znaczy, że to już norma? Oczywiście, normy ani życiowe, ani prawne, ani moralne nie mogą być tak legitymizowane. Ale "krajobrazowo" bądź psychologicznie stają się do tego stopnia czymś powszednim, że babcia powinna to zaakceptować jako zwyczajne, nieuniknione i nie ma o czym mówić.

Wzrost liczby takich i podobnych sytuacji należy już nazwać skokowym. Pewnie trzeba by jakichś socjologiczno-statystycznych badań, by z jednej strony uzasadnić taką ocenę, z drugiej zaś strony dostrzec przemiany dokonujące się w społecznej świadomości. To, co było kilkanaście lat temu uznawane za katastrofę, teraz nie jest warte uwagi. Dlatego "wyluzuj, babcia".

Czy jednak czarne można nazwać białym? Nawet gdy tak się zrobi, najgłębsze potrzeby człowieka zawsze będą się odzywać, niepokoić, budzić co najmniej tęsknotę. Za czym? Za życiem w rodzinie. Zarówno w płaszczyźnie mąż-żona, jak i w płaszczyźnie rodzice-dzieci. Z wielorakim i głębokim splotem wzajemnych, bogatych i nieusuwalnych powiązań. To nie z podręczników psychologii i pedagogiki wzięte. Pięćdziesiąt lat wśród ludzi jako duszpasterz - to doświadczenie duże i wielekroć weryfikowane życiem. "Babcia, wyluzuj" - to konieczna samoobrona dziecka, by przetrwać w tym trudnym momencie.

"U nas połowa klasy tak ma"... A gdy wnuczka dorośnie do wieku decyzji? Wyluzuje i nie będzie się zastanawiać nad różnymi uwarunkowaniami swojego wyboru. Wystarczy to "nie zastanawiać się". W międzyczasie owa "połowa" urośnie do trzech czwartych. W społecznej świadomości dokonują się zmiany rujnujące podstawy społeczeństwa. Nieufność - nawet wobec bliskich. Przedkładanie nad wszystko interesu własnego. Wymyślanie różnych zastępczych środków mających imitować wspólnotę. Zapaść demograficzna, jako że dziecko komplikuje wszystko. Zapaść ekonomiczna, bo demografia jest ważnym czynnikiem w ekonomii. Zapaść w dziedzinie wykształcenia, bo sieć szkół się zmniejsza, a wpływ rodziców staje się taki nijaki. Odejście od tradycji i wiary religijnej, która we wrażliwym punkcie została złamana.

Lista jest dłuższa, a fachowcy mogliby ją jakoś usystematyzować. Zresztą robią to. Kto ich jednak chce słuchać? Połowa społeczeństwa (może się mylę, w górę lub w dół), za radą wspomnianej wnuczki, wyluzowała. O wysiłkach duszpasterzy nie wspomnę, bo dawno okrzyknięci zostali hamulcowymi postępu i ciemnogrodem. Znaleźliśmy się na ostrym zakręcie historii, wszakże nie wszystko zostało zaprzepaszczone, jednak degradacja rodziny jako podstawy człowieczego "być albo nie być" osiąga punkt krytyczny.

Obawiam się, że nasłuchawszy się tylu trudnych opowieści, bliski jestem pójścia za radą owej jedenastolatki. Źle, gdybym wyluzował. Otuchy dodaje mi jednak obraz wielu rodzin, które na kolędzie odwiedzam. Wielu jest ludzi młodych, już moich uczniów i uczennic, którzy nie bez trudu budują prawdziwą chrześcijańską wspólnotę rodzinną. Jak im pomóc? Jak rozszerzać wpływ ich świadectwa? Jest wiele inicjatyw - i społecznych, i kościelnych. Większość dostępna w dużych ośrodkach, na prowincji trudniej. Małżonkowie zalatani od rana do wieczora, dzieci często także. Gdzie znaleźć czas i siły na angażowanie się w różne inicjatywy? Programy - zarówno świeckie, jak i kościelne - często nie przystają do aktualnej rzeczywistości. Potrzeba animatorów tego dzieła. Tak ich niewielu. A na prowincji prawie wcale. Nie wolno wyluzować...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Zobacz także

  • kret
    12.01.2019 18:48
    Dobrze,że ksiądz to co widzi potrafi ując w formę krótkiego przypomnienia- felietonu.Bo o krzywdę dzieci upomną się kamienie!jak bardzo komplikuje się życie obyczajowe przy braku rodziny składającej się z małżonków i dzieci, chociażby spędzanie wigilii.Wigilia nierodzinna odbywa się na różne sposoby, u mamy, u taty....a jeszcze u babci ale już bez dziadka który nie jest z babcią.Biada nam, którym się nie chce myśleć! Od braku myślenia zaczyna się spadanie po równi pochyłej, czyli życie nie jako człowiek a jako zwierzęcia.Zwierzę chce mieć dobrze, człowiek też więc przekreśla swoje człowieczeństwo nadane mu przez Boga- Stwórcę.Ot, tyle...prosta definicja tego co się z nami ludźmi stało w ostatnich 30 latach...nie zwracamy się z pytaniami o siebie do Boga!
    doceń 10
  • stefan1
    13.01.2019 20:17
    "Wujek nie przesadzaj" - to częsty zwrot 15 latka do księdza, brata swego dziadka. To nie moda, to nie czas lekceważenia wiary. To nadszedł czas o którym wielu z nas pisało wiele, wiele lat temu. To nadszedł czas gdy lekcje religii w szkole stały się "zbytecznym obciążeniem" dla dzieci. Presja wywierana przez księży katechetów na młodzież opuszczającą religię jest powodem lekceważenia tejże przez młodzież. Niestety ale wujek - ksiądz - w wieku po 70 nie rozumie i nie chce zrozumieć błędu jaki popełnił kościół odchodząc od religii prawdziwej na rzecz religii masowej. Jednym słowem " wyluzuj babcia" niczym się nie różni od "nie przesadzaj wujku"
    doceń 9
  • otake
    14.01.2019 09:34
    Pewnie że tak. Z tym że o ile pamiętam, to o religię w szkole najaktywniej wojował nie Kościół, lecz świeżo upieczone przy okrągłym stole "elity" polityczne, pragnące się w oczach ludzi jakoś uwiarygodnić. Wszystko miało być "jak przed wojną", przywracano przedwojenne nazwy kopalń, ulic czy dzielnic, jakieś Paryże w Sosnowcu, wrócić miały gimnazja i religia w szkole, jak za "starej Polski". A jak stara Polska to wiadomo, kapitalizm, a jak kapitalizm to my - kapitaliści, a nie uwłaszczona nomenklatura i Współpracownicy. Kościołowi nie wypadało oponować, choć prawie w każdej parafii dopiero co wybudowano nowe domy katechetyczne, wyposażone lepiej niż przeciętna szkoła. Tak na marginesie, przedwojenna religia w szkole też dała efekt masowy, ale raczej płytki. Pokolenie moich rodziców uczęszczało w niedzielę do kościoła, ale w większości był to już bardziej tradycyjny sposób spędzenia niedzielnego ranka, niż głęboka religijność. Nie budziły też wśród nich zachwytu takie pomysły jak w powojennym technikum, gdzie katecheta próbował zmuszać wszystkich uczniów do przyjeżdżania nieraz z odległych miejscowości na niedzielną mszę do swojego kościoła nieopodal szkoły. A jak działała komunikacja w niedzielę, to pamiętamy, pomijając że w tygodniu też szału nie było. Komunie nie udało się wprawdzie Kościoła wyeliminować, ale udało się pewnie nieświadomie wpędzić go w pewne koleiny, z których do dziś nie potrafi się wygrzebać. Do masowego udziału "wiernych", wtedy "na złość komunie" łatwo było się przyzwyczaić, ale odnaleźć w "nowej" rzeczywistości baaardzo trudno.
  • Slezan
    14.01.2019 09:50
    A co robił ksiądz wcześniej, aby jego parafianie tak nie żyli?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL