Nowy numer 42/2019 Archiwum

Jestem twardzielem

– Największe kryzysy miałem w wojsku, kiedy robili wszystko, żebym podpisał lojalkę i nie wrócił do seminarium. Nie złamałem się – mówi ks. Zygmunt Lubieniecki.

Z dowcipem, dystansem do siebie i z garścią refleksji odczytanych z autorskiego tomiku pt. „A jednak serce” na sofie w duszpasterstwie akademickim „Xaverianum” zasiadł ks. prałat Zygmunt Lubieniecki. Wieloletni proboszcz parafii św. Józefa w Opolu-Szczepanowicach 14 stycznia był gościem cyklu „Życiowe inspiracje”, prowadzonego przez o. Jacka Drabika SJ. Duszpasterz, który pochodzi z parafii katedralnej w Opolu, w przyszłym miesiącu skończy 70 lat.

Ksiądz wielozadaniowy

W 1989 r. obronił pracę doktorską, której promotorem był abp Alfons Nossol. Od tego czasu został też sędzią Sądu Diecezji Opolskiej. Przyznaje, że akurat tę pracę nie bardzo lubił. Ale to tylko fragment jego bogatej aktywności. Ksiądz prałat wprost przyznaje, że kieruje się zasadą: co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj. – Dlatego w moim kapłańskim życiu przychodziły momenty, w których nie wyrabiałem, w których organizm był przemęczony. Ale jestem twardzielem – przyznał na spotkaniu w „Xaverianum”.

Wspominał m.in. swoje prymicje w 1974 r. Wtedy kilka dni po uroczystościach w parafii zaprosił do siebie całe duszpasterstwo akademickie. – Mieszkaliśmy w niewielkim mieszkaniu na ul. Spychalskiego. Balanga była porządna – opowiadał. Mówił też o tym, jak w stanie wojennym czerwonym maluchem wiózł wyroby mięsne dla studentów o. Józefa Czaplaka przebywających na obozie w Piwnicznej. – Złapała mnie milicja. Zauważyli koloratkę, ale przede wszystkim poczuli zapach wędlin. Spytali mnie, co robię. Odpowiedziałem, że wiozę biednym studentom coś do jedzenia. Wtedy padło pytanie, czy mogą się poczęstować. Zgodziłem się, a następne patrole już mnie nie zatrzymywały – opowiadał.

Nawiązał też do tego, jak w stanie wojennym wraz ze swoją mamą ukrywał ludzi na strychu plebanii w Jarnołtówku, gdzie od 1982 r. był proboszczem.

5 lat w zawieszeniu

– Wychodzę z założenia, że jeśli coś jest sprawą Bożą, to przetrwa, a jeżeli to sprawa ludzka – to upadnie – dzielił się ks. Lubieniecki, który jest inicjatorem opolskiej wigilii dla potrzebujących, a także – z inspiracji parafian – żywej szopki, która już po raz 20. przyciągała zwiedzających nie tylko z diecezji, ale i spoza jej granic.

– Gdy byłem proboszczem w Jarnołtówku, biskup Adamiuk podpuścił mnie, żebym na polanie w Pokrzywnej, na terenie Lasów Państwowych, postawił krzyż i ołtarz. Okoliczne ośrodki w Pokrzywnej były bardzo oddalone od najbliższych kościołów, a od polany zaledwie kilkaset metrów. Poradził mi, żebym zrobił to podczas pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski, bo wtedy od razu po mnie nie przyjdą. Rzeczywiście tak zrobiłem. Krzyż i ołtarz stawialiśmy pod osłoną nocy – opowiadał duszpasterz. Były to czasy PRL-u i po zakończeniu papieskiej pielgrzymki rozpoczęła się sprawa karna. – Zostałem uznany za winnego. Zarządzono grzywnę i 5-letni wyrok w zawieszeniu. Ówczesny prokurator wziął mnie na rozmowę do toalety i powiedział mi, że wśród sędziów i prokuratorów zrobią ściepę na grzywnę. Po kilku dniach dostałem pieniądze i zapłaciłem karę – wspominał. I dodał: – Do dziś na tej polanie odprawiane są Msze św.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL