Nowy numer 11/2019 Archiwum

W starzejącej się Polsce

Niestety nikt tu nie wróci. Tu? Nie tylko do mojej parafii, ale do całego obszaru podobnych naszej gminie i powiatowi starzejących się okolic.

Zostawmy sprawy wielkie, aby większym się przypatrzyć. Jakiś czas temu skończyłem kolędę. Skrzętnie od lat notuję, kto w każdej rodzinie przybył, kogo nie ma – z rocznikiem urodzenia. Jest to rachunek szerszy niż bilans chrztów i pogrzebów. Tu ktoś wrócił z „obozu pracy” (czyli z Holandii), tam znów wyjechał do Niemiec, jeszcze jakaś rodzina wyprowadziła się do pobliskiego miasta, a tu ktoś z dwójką dzieci kupił dom do remontu (odważni, nie powiem). Po skończonych odwiedzinach u parafian „wrzucam” dane do komputera, stary XP potrafi w prosty sposób policzyć, czego mi potrzeba. Ilość osób, średnią wieku oraz odchylenie standardowe.

Co z tych liczb wynika? Właściwie to, co widać na ulicy, w szkole, w kościele. Ludzi drastycznie mniej. W ciągu 20 lat ubyło ponad 30% mieszkańców. Z drugiej jednak strony, raptowny ubytek zatrzymał się. Dzieci niestety bardzo mało, młodzieży też. W niektórych rocznikach tylko po dwoje. Do starszych zalicza się coraz więcej osób. Pokolenia średniego wiekowo raczej niewiele, a i to większość w pobliżu wieku emerytalnego. Skoro widać, to po co liczby? Po to, aby nie ulegać sugestiom i nie upraszczać pewnych wniosków. Aby mieć też konkretne argumenty w rozmowach z ludźmi władzy – przede wszystkim lokalnej. Także z biskupem. Wszyscy między sobą, by rozumieć, co się z nami jako społecznością dzieje.

Jakby tak sprowadzić „naszych” z samego tylko Wrocławia, to naoczna obserwacja i pokolędowa statystyka byłyby bardzo optymistyczne. Niestety, nikt tu nie wróci. Tu? Nie tylko do mojej parafii, ale do całego obszaru podobnych naszej gminie i powiatowi okolic. W bliskiej perspektywie zostanie tu wielu ludzi starszych, którzy już teraz nie radzą sobie z codziennością życia – z utrzymaniem zbyt wielkich domów i mieszkań, z ich ogrzaniem, z zadbaniem o wielkie podwórka i nie do ogarnięcia ogródki. Ze zwałami śniegu zimą, a trawy latem... Coś o tym wszystkim wiem, bom w tej samej sytuacji. A zdolnych do pomocy nie widać.

Rośnie liczba zupełnie niezaradnych, a i uwięzionych w pokoju czy łóżku. Tego wszystkiego z perspektywy miast nie widać, a pewnie i sytuacja nie jest tam aż tak dramatyczna. Miejskie statystyki demograficzne są korzystniejsze. Powinno być więc łatwiej o pracowników socjalnych i stosowne fundusze. Bo przecież większym worem pieniędzy można swobodniej dysponować. – A może tak mi się tylko zdaje?

Widzę jeszcze pewien szczegółowy problem, dla mnie ważny. Starsi i dużo starsi księża. Bo i wśród nas coraz większy odsetek wiekowych. W wielu diecezjach, tak jest i w naszej, wiekiem przejścia w stan spoczynku jest 75. rok życia. W niektórych diecezjach było młodziej. Z tego co wiem, to w niektórych już poprzeczka poszła do góry. W jednoosobowej obsadzie, ze starszą zwykle gospodynią, wśród parafian, którzy sami już sobie nie radzą... Stary proboszcz wegetuje. Nie mówię już o duszpasterstwie, które staje się tylko konserwacją koniecznych obrzędów i zwyczajów. Codzienność trudnych dni, w oczekiwanej przez parafian i biskupa (a pewnie i papieża) mobilności, skrzeczy. Kolęda staje się mordęgą. A kandydaci do bierzmowania mają cotygodniowe wizyty w domu starca. Dobrze, jeśli dziadek osunie się na ziemię przy ołtarzu na niedzielnej sumie, zaraz zadzwonią po pogotowie. Ale jakby tak osłabł wieczorem, to dopiero we wtorek do zakładu pogrzebowego zadzwonią. Przepraszam za zgryźliwość, ale to jest życie, którego z pewnej perspektywy nie widać.

Czy można temu jakoś zaradzić? Pewnie tak. W diecezjach są wikariusze biskupi do różnych spraw. Powinien być też taki od wiekowych proboszczów i gospodyń. Monitorowałby wszystkich, powiedzmy, po 65. roku życia. Im starsi – tym częściej. I tych czynnych na parafiach, i tych mieszkających już w swoich emeryckich mieszkaniach rozrzuconych po całej diecezji (w domu księży emerytów przebywa tylko część). W niektórych diecezjach istnieją różne rozwiązania, ale generalnie sprawy jakby nie było. Funkcjonowanie takiej opieki powinno stać się wzorcem, a co najmniej znakiem dla społeczeństwa, że w dobie starzenia się Polski, Kościół o swoich seniorach nie tylko pamięta, ale realnie o nich się troszczy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • CSOG
    17.02.2019 00:46
    Pisze Ksiądz Redaktor: "Coś o tym wszystkim wiem, bom w tej samej sytuacji." Ksiądz pisze wzruszający tekst zachęcający chętnych do pewnej refleksji. Być może ja nie powinienem nic pisać, może nic nie wiem, bom w całkiem innej sytuacji. Mieszkam w ogromnej, młodej i bogatej parafii, w której zatrudnieni oprócz młodego jeszcze proboszcza, są wyłącznie młodzi księża. I byłbym milczał, gdyby nie sprowokował mnie Ksiądz do głębszej refleksji, do szerszego spojrzenia na problem. Czy problem dotyczy wyłącznie starszych księży? Zgadzam się, że dla nich jest bardzo dotkliwy. Przyjmując i wybierając powołanie zrezygnowali z zabezpieczenia jakie świeckim może dać oparcie w dzieciach. Podjęli ryzyko całkowitego zawierzenia i zdania się z zaufaniem w jesieni życia na opatrzność Bożą. Wspomina Ksiądz jednak, (troszkę marginalnie) że wśród parafian niekonsekrowanych też coraz częstsze perspektywy pesymistyczne.
    „W bliskiej perspektywie zostanie tu wielu ludzi starszych, którzy już teraz nie radzą sobie z codziennością życia”. – Dla mnie to jest właściwa refleksja. Refleksja smutna, lecz ważna i prawdziwa. Problem dotyka tak duchownych jak i świeckich i można dyskutować kogo bardziej. Czy księdza, który dzieci nie ma, czy świeckich którzy niby dzieci mają. Świadomie piszę niby, bo często te dzieci daleko, często zapracowane, zajęte innymi ważnymi sprawami. Czyli dzieci są, ale życie wygląda tak, jakby ich nie było.
    Zmienił się model społeczny rodziny. Mniej lub bardziej dobrowolnie i świadomie zgodziliśmy się przejąć modę na model wcześniej wdrożony przez naszych zachodnich sąsiadów. Rodziny coraz bardziej rozrzucone, członkowie rodzin coraz dalej od siebie oddaleni. Oddaleni i w sensie fizycznej odległości i mentalnie, uczuciowo. Coraz mniej się sobą nawzajem interesujemy, coraz mniej sobie pomagamy, coraz mniej o siebie dbamy. Wspomina ksiądz o pomocy społecznej i że w mieście lepiej, łatwiej, swobodniej i większe fundusze. Tylko tak się księdzu zdaje. Samotność w tłumie boli tak samo, a czasami bywa jeszcze bardziej dotkliwa. Ja mógłbym pomyśleć, że księdzu jest łatwiej; ksiądz od święceń do pewnej samotności bardziej zaprawiony i przyzwyczajony. A domy które tętnią życiem, czasem płaczem, kłótnią, kiedy indziej śmiechem, ale żyją, tętnią. Potem nagle pustoszeją. Cisza, która zapada, co dzień bardziej jest ciszą grobową. I opieka społeczna tej pustki nie zapełni.
    Ksiądz stawia wniosek o monitoring, o takie starszych okresowe odwiedzanie. To jest jakiś pomysł. Lepszy jakiś niż żaden. Ja jednak myślę, że czas bardzo poważnie zacząć myśleć, nie tylko myśleć ale i działać, żeby odbudowywać systemy wspólnot, zacieśniania więzi. Żeby ojciec czuł się ojcem a syn synem, brat żeby była bratu bratem a sąsiad dobrym sąsiadem. Może jeśli zaczniemy budować mosty zamiast murów, mosty miłości, braterstwa, przyjaźni. Może to lepsze będzie i dla świeckich i dla kapłanów. Lepsze od monitorowania starszych, domów opieki społecznej. Może odbudowa rozrywanych systemowo więzi będzie lepsza niż doraźne, zastępcze, administracyjnie bezduszne rozwiązania. Przy czym wyjaśniam, ja wiem Ksiądz o chleb powszedni walczy, a ja o miodzie do tego chleba … chyba tylko marzę.
    doceń 12
  • 8086
    17.02.2019 10:06
    Stary komputer to raczej XT, fakt, ma prawo jeszcze działać, a wyliczyć na pewno potrafi to co i te nowe. No i o elektronice możemy tu właśnie wspomnieć, "mówi się" teraz o elektronicznych systemach zdalnego nadzoru i "opieki" nad chorymi i starszymi, robotach pomagających w życiowych czynnościach, technicznie sprawa wygląda na możliwą do zrealizowania w znacznym stopniu. Do tego jakieś mobilne "służby" reagujące w razie pilnej potrzeby albo realizujące "plany opieki" dla poszczególnych osób. Najcięższe przypadki oczywiście w stacjonarnych domach opieki itd. Ale mnie te rozwiązania które pewnie zaczną faktycznie wchodzić w życie, jakoś nie cieszą. Człowiek, nawet posługujący się elektroniką, potrzebuje przede wszystkim człowieka - któremu może zaufać, który nigdy nie zawiedzie i zrobi wszystko, a nie tylko to co przewiduje procedura czy plan opieki. Który przybędzie nawet jak siądzie prąd i internet w całym województwie. Dlatego pomysł Księdza bardziej mi się podoba, i oby to człowiek opiekował się człowiekiem, ewentualnie tylko elektroniką wspomagany. A problem szykuje się gigantyczny i w miastach wcale nie będzie lepiej. Już są całe starzejące się osiedla, młodzi jeśli nie wyjechali na zmywak to mają swoją pracę, domy i rodziny i tak jakby ich nie było. I Kościół, i "cywile", mają się nad czym zastanowić, a przede wszystkim działać. Bo czasu na myślenie już nie ma.
    doceń 3
  • Berenika
    17.02.2019 10:44
    Do Nieba równie blisko z tej wsi, co z miasta, gdzie młodzi i wykształceni..
    doceń 3
  • zapyt
    17.02.2019 18:50
    Istnieje całkiem pokaźny "sektor" opieki, kiedy to starszymi i niesamodzielnymi osobami zajmują się przez 24/7 ich małżonkowie (tu - n/a), lub dzieci, same w wieku 50+. Muszą w tym celu zrezygnować z pracy, co zresztą trudne nie jest, bo ludzi w tym wieku i tak nikt nie chce zatrudniać, zresztą słusznie. Jeśli nie chodzi o lukratywne a nie wymagające wysiłku synekury przynajmniej. Takim opiekunom przysługuje "zasiłek", obwarowany kryterium dochodowym, dzięki któremu większość z nich go nie dostanie. Pal sześć, z nim czy bez niego, jedno dziadostwo. Żyją z emerytury chorego, który jeśli za życia zbytnio się nie lenił, próg ten przekracza. Ale problem że te osoby nie mają ubezpieczenia zdrowotnego. Czy ktoś tam na Górze, nie mógłby go przynajmniej zapewnić ludziom którzy zdejmują Władzom z głowy niemały i kosztowny problem?
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL