Nowy numer 42/2019 Archiwum

Misję mam w sercu

– Jeśli ktoś liczy na spektakularne efekty, to się rozczaruje. Najpierw trzeba poznać ludzi, przebywać z nimi, wypić jedną czy drugą herbatę. Projekty pomocy rozwojowej nie zakładają efektów widocznych od razu – mówi Karolina Wilczyńska.

Jest lekarzem. Pracuje na oddziale chorób wewnętrznych i w hospicjum, a pod koniec 2018 r. na zaproszenie s. Weroniki Popowskiej dwa miesiące spędziła w ośrodku zdrowia w Rushaki na północy górzystej Rwandy. – O wyjeździe do krajów misyjnych myślałam już w liceum, ale zajęłam się wieloma innymi rzeczami i tamte przebłyski potraktowałam jako młodzieńczy kaprys. Tymczasem one wracały, a dwa lata temu na poważnie zaczęłam szukać informacji o wyjazdach medyków do najuboższych krajów świata, a także kontaktu z osobami, które na takim wolontariacie już były – opowiada. Tak trafiła na Fundację Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” z Poznania, która akurat brała udział w projekcie „Polska pomoc”, realizowanym przez Ministerstwo Zdrowia.

Kierunek – Rwanda

Tu marzenia zderzyły się z mozolnymi krokami formalnymi, które trzeba było podjąć. Od dokumentacji, przez intensywny kurs internetowy na temat pomocy rozwojowej i Rwandy – historii kraju, sytuacji politycznej czy społecznej, po takie ułożenie spraw zawodowych w Opolu, by możliwy był dwumiesięczny wyjazd.

– Nieraz się denerwowałam, czy wszystko uda mi się dopiąć. Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, czy to ma sens, żebym wyjeżdżała. Na szczęście miałam ogromne wsparcie ze strony współpracowników i przyjaciół. Leciałam do Afryki z dużym poczuciem bezpieczeństwa, że mam wsparcie w Polsce. Uzmysłowiłam sobie, jak wielu dobrych ludzi jest wokół mnie, jak wielu osobom na mnie zależy – podkreśla. – Jednym z kroków, jakie musiałam zrealizować, było stworzenie planu, co będę robić w Afryce. To było trudne zadanie, bo miałam mgliste pojęcie o realiach życia w Rwandzie. Pisałam bardzo ogólnie o uczeniu dzieci podstaw higieny, mówieniu o przeciwdziałaniu wadom postawy czy profilaktyce chorób zakaźnych. Na miejscu plan uległ zmianie. Wtedy już wiedziałam, co jest wykonalne, a co nie – chociażby z powodu braku narzędzi – wyjaśnia lekarka. Kigali, stolica Rwandy, może spokojnie równać się z miastami europejskimi. Jednak im bardziej w głąb kraju, tym warunki życia są trudniejsze. – Rwandyjczycy najczęściej chodzą pieszo po wiele kilometrów. Mieszkają w chatkach o różnym standardzie, jedne mają podłogi, inne nie, jedne mają okna, inne nie. Jedzą ryż, fasolę i banany, ale nie te, które znamy z polskich sklepów. Hodują zwierzęta – opowiada. Postrzega ich jako ludzi życzliwych, przyjaźnie nastawionych, prostolinijnych i niezwykle ekspresyjnych, co objawiało się między innymi radosnym i rozśpiewanym świętowaniem.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL