Nowy numer 42/2019 Archiwum

Wtedy reaguje się sercem

– Wszyscy płakaliśmy – mówi bp Andrzej Czaja o pierwszym zgłoszeniu przypadku pedofilii, które przyjął w kurii opolskiej w 2012 roku.

Po ustanowieniu zespołu roboczego przygotowującego program prewencji w zakresie ochrony dzieci i młodzieży w jednostkach kościelnych w diecezji opolskiej (pisaliśmy o tym w ubiegłym tygodniu) bp Andrzej Czaja udzielił opolskim mediom (NTO, Doxa i „Gość Opolski”) wywiadu na temat przypadków pedofilii w diecezji opolskiej. Biskup opolski jest jednym z tych hierarchów Kościoła w Polsce, którzy najbardziej zdecydowanie wypowiadają się i działają duszpastersko (wystarczy przypomnieć bezprecedensowy list pasterski z października ubiegłego roku czy kapłański dzień pokuty i przebłagania za pedofilię) w kwestii nadużyć seksualnych duchownych wobec małoletnich. Pierwsze zgłoszenie pedofilii za posługi bp. Czai miało miejsce w roku 2012.

– Wtedy nie było jeszcze w tej sprawie wytycznych Konferencji Episkopatu Polski. Na szczęście były wytyczne watykańskie. Jednak nie mogłem być przygotowany na taki moment, było to kompletne zaskoczenie. Pierwsza reakcja: ciekną nam wielkie łzy. Wszyscy płaczemy. To był czas, kiedy nie mieliśmy wytyczonej żadnej drogi postępowania. Nie wiem, co mam mówić, jak mam reagować. Wtedy reaguje się po prostu sercem, tak jak sumienie dyktuje – mówi biskup opolski.

Biskup Czaja poinformował, że poszkodowani mają prawo zgłosić sprawę do prokuratury. Ponieważ ofiara i jego mama prosili, by zachować dyskrecję – z obawy przed opinią społeczną – nie powiadomił nawet proboszcza parafii, dlaczego w trybie nagłym zabiera stamtąd wikariusza. Natomiast księdza – sprawcę natychmiast wezwał do kurii. – Powiedziałem mu: chłopie, choćbyś miał odpokutować w więzieniu, choćbyś miał być wydalony ze stanu duchownego – pamiętaj: ważniejsze jest zbawienie, ty musisz stanąć w prawdzie, żebyś mógł wstąpić na drogę zbawienia. Przyznał się do winy. I został wydalony ze stanu duchownego w wyniku szybko wszczętego postępowania kanonicznego – mówił bp Czaja.

Najważniejsze we wszystkich przypadkach było dobro ofiary. Dlatego na prośbę jej lub rodziny zachowywano dyskrecję. – Mogło się wydawać, że – skoro nie było zgłoszenia do prokuratury – to Kościół zamiatał sprawę pod dywan. Nie, Kościół nie zamiatał, Kościół działał. I były owoce tego działania. Dzisiaj, odkąd się zmieniło prawo świeckie, jest po prostu inaczej – podkreślał biskup i przyznał, że podstawą do sądowego finansowego odszkodowania dla ofiary wypłaconego przez diecezję mogłaby być sytuacja, w której biskup, wiedząc o pedofilii, chroniłby sprawcę, zaniedbał obowiązki, „zamiatał pod dywan”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL