Nowy numer 4/2021 Archiwum

Zabici za to, że byli z ludźmi

– My nie baliśmy się w Pariacoto niczego, bo nie mieliśmy nic do ukrycia – mówił w Steblowie zaproszony gość.

Ojciec Jarosław Wysoczański OFM Conv był przełożonym dwóch franciszkańskich misjonarzy, którzy zostali męczennikami – bł. Zbigniewa Strzałkowskiego i bł. Michała Tomaszka. W 1991 r. zamordowali ich terroryści ze Świetlistego Szlaku, peruwiańskiej organizacji lewicowej o maoistowskiej ideologii. Trzej polscy franciszkanie konwentualni wyjechali na misje do Pariacoto w Andach peruwiańskich zaledwie dwa lata wcześniej. O. Wysoczańskiego w dniu zamachu nie było w Peru, wyleciał do Polski pobłogosławić małżeństwo siostry. Franciszkanin gościł w Steblowie 24 marca z relikwiami swoich braci męczenników.

Zapytany, czy miał problem z tym, że akurat dość przypadkowo nie było go na miejscu, kiedy misjonarze zostali porwali i zastrzeleni (na planowy urlop miał pojechać inny z braci), odpowiada: – Był to moment bardzo trudny. Pierwsze pytanie, jakie zrodziło się, we mnie, to dlaczego zginęli. Gdzie się pomyliliśmy? To pytanie nurtowało mnie przez dłuższy czas. Oczywiście nie znalazłem żadnych przyczyn, które mogłyby być bezpośrednią prowokacją dla terrorystów. Na pewno przyczyną ogólną była nienawiść Świetlistego Szlaku do Kościoła. My do Pariacoto przynieśliśmy życie, ta wioska zaczęła funkcjonować. To było największe niebezpieczeństwo, bo Świetlisty Szlak nie uznawał żadnych liderów, przywódców. Tylko oni mogli być liderami w swoim kraju.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama