Nowy numer 42/2019 Archiwum

Skarpetka księdza Kaczkowskiego

– Mama położyła mu dłoń na głowie, a on odszedł. To był Poniedziałek Wielkanocny – opowiadała red. Katarzyna Jabłońska.

Chyba nigdy nie słyszałam człowieka, księdza, który z taką pewnością mówił o tym, że życie ludzkie nie kończy się tutaj, na ziemi. Tak pięknie, z tak wielką czułością opowiadał o swoich chorych, że pomyślałam, by zrobić z nim wywiad. Nie myślałam o książce – mówiła o pierwszym spotkaniu z ks. Janem Kaczkowskim Katarzyna Jabłońska, redaktorka „Więzi”, autorka dwóch książek-wywiadów z ks. Kaczkowskim, podczas spotkania 2 kwietnia w Studni Otwarta Kultura MBP w Kędzierzynie-Koźlu. Książka „Szału nie ma, jest rak” (2013) okazała się bestsellerem, a ks. Kaczkowski od tego momentu stał się znany ludziom w całej Polsce. Następna, „Żyć aż do śmierci. Instrukcja obsługi choroby”, ukazała się już po odejściu ks. Kaczkowskiego, który zmarł niemal dokładnie trzy lata temu (28 marca), po czterech latach zmagania się z ciężką postacią raka mózgu – glejakiem IV stopnia.

– Dla mnie on jest święty i nie potrzebuję do tego kanonizacji. Przeczytałam wszystkie książki na jego temat. Pomógł mojemu bratu w umieraniu – uczestnicy już przed spotkaniem wymieniali między sobą opinie i emocje związane z osobą ks. Kaczkowskiego. Pozytywne emocje jeszcze bardziej wypełniły salę Studni, kiedy Katarzyna Jabłońska zaczęła opowieść o ks. Janie. – Pośród licznych talentów miał i taki, że potrafił o rzeczach trudnych, poważnych i bardzo skomplikowanych, o najważniejszych sprawach życia i śmierci mówić w sposób prosty i zrozumiały, soczystym, atrakcyjnym językiem. Chcieli go słuchać wszyscy, młodzi, starsi, dzieci, także ludzie z niepełnosprawnością intelektualną – mówiła redaktor „Więzi”. Choć ks. Kaczkowski, który w ostatnich latach życia określał siebie mianem „onkocelebryty”, miał język atrakcyjny, a chwilami niewyparzony, to siła jego promieniowania leżała nie tylko w bystrości i inteligencji.

– Jeżeli chcemy dobrze przeżywać nasze życie, choroby i śmierć, to musimy mieć dobre relacje z rodziną. Musimy być dla siebie czuli, przytulać się, być blisko. W domu Jana była czułość i on sam był czuły. Choć potrafił być także bardzo wymagający, zwłaszcza dla pracowników – mówiła red. Jabłońska o naczelnej regule, jaką kierował się w pracy i w życiu ks. Kaczkowski, twórca Hospicjum pw. św. o. Pio w Pucku. – Nie było wcale łatwo mówić o czułości i przytulaniu się w Pucku, w środowisku Kaszubów, którzy są raczej ludźmi skrytymi, nie bardzo wylewnymi – zauważyła.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL