Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Gdy płoną katedry

Odczuwam, że Bóg daje nam znak, byśmy nie żałowali kształtów minionych. Byśmy je zostawili. Nie były złe. Ale są bezużyteczne.

Dokładnie 74 lata temu płonęły katedry. Wspomnę te, które znam z bliska. Najpierw ta o rodowodzie bardzo odległym – Wrocław. Biskupstwo ustanowione w roku 1000, a więc i katedra wiekowa. Zniszczył ją wir wojny i szaleńczy pomysł Hitlera, ustanawiającego Breslau – Wrocław twierdzą. Grad bomb, ogień, gruzy wokoło. Wszystko wyglądało na koniec.

Druga – nie katedra, ale historycznie biskupia świątynia. Ogromna, piękna w swej prostocie, imponująca. Drugiego takiego dachu w Europie nie ma. To bazylika w Nysie. Płonęła w tym samym nieomal czasie co płonął Wrocław. Nie sama wojna ją zniszczyła, lecz szaleństwo zwycięzców – czyli sowietów. Zniszczyli miasto z jego główną świątynią. Zniszczyli o wiele więcej...

Pogorzelisko i gruzy Wrocławia i Nysy, ale też wielu innych katedr i bazylik Europy zwiastowały koniec epoki. Z jednej strony zbyt łatwo kładziemy to na karb samej wojny – nie pytając, co znaczyła owa wojna i jakim szaleństwem wywołana została. Z drugiej strony grozi nam pokusa zbyt łatwego przypięcia etykiety: „kara Boża”. Bo jedno i drugie, ale też inne wątki, splatają się w trudne zagadki i tajemnice historii.

Dlaczego spłonęła pomnikowa paryska katedra de Notre Dame? Przeglądając w poniedziałkowy wieczór wiadomości, nie dostrzegłem niemożliwego. Po prostu przewijałem stronę. Po chwili dotarło do mnie to niemożliwe. Płonie katedra Notre Dame? Wróciłem, oniemiałem. Każda budowla może spłonąć. To prawda, ale te „niezniszczalne”? Nie z powodu tworzywa, ale z powodu roli, jaką im wieki nadały.

No tak, rusztowania, zatem remont. Łatwo wtedy o zaprószenie ognia. Tliło się pewnie od kilku godzin, wieczorny wiatr rozdmuchał zarzewie. To warstwa zimno-realistyczna. Ale i nieuniknione pytanie, co ten pożar znaczy? Może niewiele znaczyć płonący kościółek na jakimś końcu świata. Ale Paryż? I to ta katedra?

No ale jeśli Francuzom coraz mniej potrzebne kościoły, to może kara Boża? A może „tylko” mocne ostrzeżenie? Podpalacze od wieży czy iglicy nie zaczynają. No i to zdjęcie młodych ludzi klęczących na paryskiej ulicy... Ich twarze to jedno wielkie zdumienie z żalem przemieszane. Nic zrobić nie mogą. Czynią więc to, co zawsze możliwe: modlą się. O co? A czy to zawsze musi być o coś? Uczniów w ogrodzie oliwnym Jezus nie prosił o modlitwę o coś. Oni mieli tylko czuwać z Nim. Ci młodzi na paryskiej ulicy chyba właśnie to czynili. Trwali z Jezusem, z ich Panią, z pokoleniami tych, którzy swoją wiarę w kształty katedry przekuli.

Czy ów pożar jest jednak znakiem? Nic się bez woli Bożej nie dzieje. To stwierdzenie jest tyleż prawdziwe, co i bardzo trudne. Choćby dlatego, że Bóg przemawia nie tylko w łagodnym powiewie wiatru. W ogniu, burzy i trzęsieniu ziemi także – choć Go w tym nie ma. Byle tylko przetrwać te żywioły – On odpowie. Jak Eliaszowi. Zatem – znak? Znak czego?

Sądzę, że jest to znak końca jakiejś wielkiej epoki. Chrześcijańska Europa wypaliła się duchowo. Owszem – strzeżemy nadal wielu wartości, staramy się ratować obyczaj i tradycję. Usiłujemy je ożywiać. Wszelako coraz bardziej jesteśmy kustoszami jakiegoś ogromnego muzeum, skansenu o obszarze większym niż kontynent. Ja sam – a pewnie dzielę to poczucie z wielu duszpasterzami – czuję się bardziej konserwatorem niż artystą.

Ogień został pewnie zaprószony. Ale w takim miejscu i w takim ogromie stał się bez wątpienia znakiem. A że ogień niszczy i unicestwia, jest to znak końca. Tyle, że w Bożej ekonomii świata nie istnieje żaden definitywny koniec. To stwierdzenie nasuwa się z koniecznością w zaczęte już święta Zmartwychwstania Pańskiego. Czekamy na jakiś nowy początek. Jaki?

Nie wiem. Ale patrzę na koniec epoki sprzed 74 lat na Dolnym Śląsku – z tym, że i koniec, i nowe rozlało się o wiele szerzej. Końcem był rozpad struktur Kościoła opartych o majętną sieć parafii i innych jego jednostek. Końcem była utrata udziału w zyskach materialnych i oparta o nie dominacja społeczna. Końcem było ubóstwo materialne i ludzi, i struktur Kościoła. Końcem stało się pozbawienie ludzi Kościoła udziału w bezpośrednim życiu politycznym – któż z biedakami się liczy. To nie wszystko, ale niech wystarczy.

Początkiem stał się Kościół bardziej zbliżony do ludu. Były (i są) różnice tego „bliżej” w różnych krajach, a nawet w różnych okolicach. Ale to tylko różnice miary, a nie zasadniczej reguły nowego. Wciąż są stróże dawnego – ale wyraźnie odstają od obrazu tego, co nowe. Na czym ma polegać istota tego nowego? Nie wiem. Ale widzę, jak zmieniają się realia duszpasterskie. Widzę, jak nie przystają do dynamicznej rzeczywistości liczne próby zwane „nową ewangelizacją”. Odczuwam, że Bóg daje nam znak, byśmy nie żałowali kształtów minionych. Byśmy je zostawili. Nie były złe. Ale są bezużyteczne.

Może inni inaczej odczytują znak Naszej Pani – Notre Dame. Ale przecież bogactwo treści każdego Bożego znaku jest niewyczerpane.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • majster
    20.04.2019 17:09
    Tak, to na pewno znak naszych czasów, ale nie ma w tym cudu ani znaku z Nieba. Mamy teraz wszystko post- , postmodernizm, postkulturę, postmoralność, postprawdę, także postsztukę budowlaną. A sprowadza się wszystko do tego, że wszystko co wartościowe, trwałe i solidne zastępuje (już zastąpiła) BYLEJAKOŚĆ. Bo tak łatwiej, taniej, wygodniej, bez odpowiedzialności. I rzecz wcale nie wygląda na nową. Mieliśmy kiedyś w środku Polski najwyższy na świecie maszt radiowy, skąd polskie audycje na falach długich docierały do połowy świata. Oczywiście przez lata zaniedbywano konieczne jego konserwacje, wreszcie kiedy przystąpiono do częściowego remontu - wymiany lin odciągowych, z fachowością i przygotowaniem godnym co najwyżej remontu starego komina na wiejskiej piekarni, w ułamku sekundy maszt znalazł się na ziemi. Kierownik stacji nadawczej, inżynier zwracający już wcześniej uwagę na niepokojące objawy podczas remontu, zapisał w dzienniku stacji jako ostatnie słowa - Powaliła go ludzka głupota i brak szacunku dla rzeczy wielkich - nie tylko wymiarami. To całe sedno sprawy. Potem waliły się i paliły inne budowle i dzieła, które nigdy nie powinny się zwalić. I tym razem nie chodzi już o wojenne barbarzyństwa, opętane i zbrodnicze reżimy i ideologie. To NASZA "zwykła" bylejakość - po prostu.
    doceń 6
  • kret
    20.04.2019 20:57
    Ksiądz Horak konserwatorem a nie artystą?Księże redaktorze, proboszczu! Właśnie tym,że dostrzega ksiądz przez swoją wrażliwość Boga i Jego miejsce wśród nas ludzi a talentem pisarskim umiejętnie potrafi ksiądz autor innym myśl przedstawić.Jest ksiądz artystą...a że ksiądz sprawuje sakramenty święte to czyni z księdza konserwatystę? Nie ! artystę! artysta to ktoś kto wie co robi, czyni to z jak największą starannością swych sił i wszystko oddaje Bogu na Jego chwałę! Oby tacy byli kapłani- artyści, żyli dla chwały Bożej!
    doceń 2
  • tak myślę
    21.04.2019 08:48
    Był pożar to go ugaszono. Po to są strażacy. I robienie rwetesu to co najmniej nie poważne. Tylu ludziom domy spłonęły i nikt takiego szumu nie robił jak z kościołem Paryża.
    doceń 12
  • old skull
    22.04.2019 09:06
    Widzę w tym znak, byśmy te wcale nie minione kształty i wartości które nas ukształtowały właśnie tym bardziej zaczęli szanować. Bo inaczej tak jak i one, sami przestaniemy istnieć. A co najmniej stracimy szacunek dla samych siebie. Jakie to doskonalsze ołtarze potrafimy zamiast nich wznosić? Owszem, moglibyśmy i powinni bardziej żyć ewangelią, bardziej kochać i pomagać innym, więcej działać niż mówić, bo to nic nie kosztuje. Bardziej szanować się nawzajem, tych którzy są i którzy byli, to co tworzymy my, i to co oni stworzyli. Bo nie wzięliśmy się z niczego. Czy katedry są bezużyteczne? Wręcz przeciwnie. W razie czego zawsze będziemy mieli do czego wrócić.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL