Nowy numer 42/2019 Archiwum

Dzieci w zawieszeniu

O potrzebie współpracy między rodzicami biologicznymi, zastępczymi i instytucjami mówili uczestnicy konferencji.

Z jednej strony płynie od nich gorący apel, by zostawać rodzinami zastępczymi, bo tych jest wciąż za mało. Z drugiej strony podejmują refleksję, co zrobić, by piecza zastępcza jak najrzadziej była potrzebnym rozwiązaniem.

Otwórz serce i dom

– Rodziną zastępczą zostałam 22 lata temu. Jednak znacznie wcześniej marzyłam o tym, by pomóc dziecku, które potrzebuje miłości. Już w dzieciństwie wiedziałam, że w przyszłości zaadoptuję dziecko – opowiadała Jolanta Kieś. – Do tej pory trafiło do nas m.in. czworo noworodków. Jesteśmy z nimi, wiemy, jak bardzo potrzebują miłości, ale też wiemy, że jesteśmy z nimi na chwilę, że za rogiem czekają rodzice adopcyjni – mówiła. Opowiadała o pożegnaniach z tymi małymi kruszynkami, ale też o szczęściu w oczach rodziców adopcyjnych, dla których to maleństwo jest upragnionym, wymarzonym dzieckiem.

– Chcielibyśmy przytulić do serca każde dziecko, które tego potrzebuje, a jest ich wiele i sami nie damy rady. Jeżeli czujecie taką potrzebę, proszę, otwórzcie swoje serca, otwórzcie swoje domy – zachęcała pani Jolanta u początku konferencji pt. „Dzieci w zawieszeniu”. W Raciborzu konferencje poświęcone pieczy zastępczej cyklicznie organizuje Stowarzyszenie Rodzin Zastępczych „Przyjazny dom” wraz z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. Tegoroczne spotkanie było już siódme z kolei. Głos zabrali nie tylko rodzice zastępczy, ale też sędzina, prawniczka czy dyrektor poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Odebrane?

Potrzeba ustanowienia pieczy zastępczej jest związana z koniecznością zapewnienia poczucia bezpieczeństwa dziecku, realizacji jego potrzeb w sytuacji, gdy rodzina biologiczna w danym momencie nie jest w stanie tych potrzeb zaspokoić. O tym, jak to wygląda z perspektywy rodziców biologicznych, mówiła Agnieszka Szmigielska z Izby Adwokackiej we Wrocławiu.

– Rodzice biologiczni są pierwszym ogniwem, które przestaje funkcjonować. Pojawiają się organy państwa, pojawia się sąd, który decyduje, że ktoś inny powinien tymczasowo czy już na stałe zaopiekować się tymi dziećmi. Zauważyłam w rozmowach z rodzicami, że oni widzą to jako „odebranie” im dzieci. To słowo negatywnie nacechowane, a przecież wszystkie działania podejmowane są dla dobra ich dzieci – podkreślała Agnieszka Szmigielska.

– Rodzice patrzą na to z takiej perspektywy, że zostali oszukani, że przyszedł do nich kurator jako ktoś, kto twierdził, że chce im pomóc, a w konsekwencji stracili dzieci. Pojawia się pytanie, dlaczego wcześniej ich nie wesprzeć, nie skierować ich na terapię, by zapobiec sytuacji, w której dziecko będzie musiało przeżywać ból związany z rozstaniem – zastanawiała się prawniczka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL