Nowy numer 32/2020 Archiwum

Ambona, ołtarz i caritas

W niedzielę 30 czerwca w kościele św. Antoniego bp Rudolf Pierskała wyświęcił Piotra Kowalczyka na diakona stałego.

To już ósmy diakon stały w naszej diecezji. Ma 59 lat, pochodzi z Gdańska, od niedawna jest mieszkańcem Roszowickiego Lasu.

Żonaty, ojciec dwóch dorosłych synów Michała i Pawła (32 i 30 lat), którzy mają już własne rodziny; ma dwoje wnucząt, a trzecie w drodze. Z wykształcenia jest inżynierem sanitarnym, od ponad 30 lat z żoną i synami prowadzi na Wybrzeżu rodzinną firmę budowlaną. Jego droga do diakonatu była wyjątkowo długa i wiązała się z przeprowadzką na drugi kraniec Polski.

Pragnienie serca

– Mąż od zawsze chciał i mieć rodzinę, i posługiwać w Kościele. Był ministrantem, szafarzem, a kiedy którejś niedzieli przyniosłam jak zwykle „Gościa Niedzielnego”, przeglądając go, aż podskoczył i zawołał: Zobacz! Pierwszy diakon stały w polskim Kościele. Okazało się, że by nim zostać, trzeba skończyć studia teologiczne i mąż od razu od października się na nie zapisał... – opowiada żona nowego diakona Bogumiła.

Niestety, w archidiecezji gdańskiej diakoni stali nie są ustanawiani, więc po ukończeniu studiów pan Piotr zastanawiał się, co dalej. Rozwiązanie podpowiedział mu znajomy diakon z diecezji katowickiej – Albert Karkosz, którego dziadkowie pochodzą z Roszowickiego Lasu. „Porozmawiaj z tutejszym proboszczem, zostań diakonem w diecezji opolskiej” – zaproponował.

I rzeczywiście, uzyskawszy aprobatę księdza, przeniósł się z rodziną na południe Polski i rozpoczął przygotowanie w ośrodku formacji diakonów stałych w Opolu, godząc to, przy wsparciu synów, z prowadzeniem firmy.

– Jestem szafarzem, ale jako diakon chciałem służyć jeszcze pełniej mocą sakramentu tych święceń. To wspaniałe przeżycie, po kilkunastu latach oczekiwania móc jeszcze bardziej związać się z Panem Bogiem – przyznaje po święceniach. – A kontakt ze Śląskiem miałem już po powodzi, gdzie z Caritas przywoziliśmy tu kontenery mebli, żywności – dodaje.

Dziadek pani Bogumiły urodził się niedaleko Głubczyc. Zresztą ona wcześniej od męża ukończyła teologię, była przez lata katechetką, potem zajęła się dziennikarstwem i ewangelizacją. Teraz chce wspierać męża w jego posłudze. Oboje podkreślają, że wartości rodzinne, przywiązanie do Kościoła, ziemi i śląska duchowość są im bliskie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama