Nowy numer 41/2019 Archiwum

Boża gwardia

Po raz pierwszy wójciccy ministranci spotkali się, by powspominać lata służby przy ołtarzu.

Prawie 40 osób – najmłodsi, ośmioletni, jeszcze kandydaci, i najstarsi, którzy przekroczyli już 90. rok życia i zaczynali służbę przed wojną. Jedni urodzeni w Wójcicach, inni przybyli ze Wschodu, kolejni gdzieś się wyprowadzili bądź przyżenili.

Przyjechali, by uczestniczyć we Mszy św., a potem w plebanijnym ogrodzie wziąć udział w I Zjeździe Ministrantów. Pomysł podsunął obecny proboszcz ks. Waldemar Chudala, ale ministranci już planują, że będą spotykać się może nawet co roku.

Od Komunii do ślubu

– Pan Bóg, jak powołuje, to tego nigdy nie cofa – podkreśla ks. Waldemar Chudala. – Ja sam 21 lat byłem ministrantem i mam ministrancką duszę, dalej służę przy ołtarzu, ale teraz jako ksiądz – uśmiecha się. – Posługujące tu siostra Ewa i siostra Dorota w Suszkowicach też były ministrantkami, wielu z panów, którzy dawniej służyli, nadal angażuje się w kościele, są chętni, jeśli trzeba coś pomóc. Ta służba zostaje w sercu.

Zapraszając dzieci do podjęcia tej posługi, ks. Waldemar zachęca rodziców, by wspierali je w tym. Tłumaczy, że przy ołtarzu nie nauczą się niczego złego, lecz odpowiedzialności, służenia innym. – Nie wystarczy dać dziecku nazwisko, pieniądze, wykształcenie. Kiedy da się mu Boga, będzie mieć w sercu taką busolę, że ze wszystkim sobie w życiu poradzi – dodaje.

Niektórzy przychodzą służyć przy ołtarzu, mimo że już pracują, studiują. Kolejni młodzi przygotowują się do tej posługi. Choć to mała parafia, w obu kościołach służy łącznie prawie 30 ministrantów. – Służyliśmy od drugiej klasy szkoły podstawowej, przeważnie czwórkami. Z mojej czwórki trzech jeszcze żyje, ale tym razem tylko ja przyjechałem. Jestem rocznik 1949. Zawsze rano szło się do kościoła, czasem wiatr wiał w oczy, sypało śniegiem, zaspy wysokie po pas. Ale wtedy dyscyplina była, nie było dyżurów, przekładania. Codziennie służyło się na Mszy św., w niedzielę na 8.00 i 11.00 i na nieszporach. Mam za sobą 29 lat służby, aż do ślubu. Ministrantami byli też moi bracia – wspomina Józef Grygorowicz.

– Ja służyłem piętnaście lat, od 1950 roku. Nawet jak wróciłem z wojska, to robiłem to jeszcze dorywczo. Zdarzało się, jak byłem starszy, że miałem iść na nieszpory, a wolałem iść na boisko obejrzeć mecz. Ale oglądałem tylko do pewnego momentu, potem biegłem do kościoła i wracałem na resztę gry. W sierpniu się żeniłem, a jeszcze na Wielkanoc służyłem przy ołtarzu, stałem przy Bożym grobie – uśmiecha się Zygmunt Lipiński.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL