Nowy numer 2/2021 Archiwum

Opowieść o wspólnocie wiary

Dwa dni trwało świętowanie jubileuszu 150-lecia kościoła i obrazu Matki Bożej Różańcowej.

Radosnym korowodem postaci, które wniosły wkład w historię kościoła Matki Bożej Różańcowej w Kadłubie Turawskim, zakończył się spektakl o 150 latach tego kościoła i wspólnoty wiernych. Zaprezentowano go podczas festynu zorganizowanego z okazji obchodów jubileuszowych i dożynek gminy Turawa (7–8 września).

– Kilka lat temu przygotowaliśmy przedstawienie z okazji 700-lecia powstania lokalii w Ligocie Turawskiej. Teraz na bazie tamtego spektaklu chcieliśmy opowiedzieć o Kadłubie Turawskim. Dodaliśmy m.in. anegdoty o osobach, które były znaczące w naszej parafii, przyczyniły się do tworzenia wspólnoty parafialnej, do rozbudowy kościoła. Trochę na poważnie, trochę na wesoło. Bardzo dużo wiadomości zaczerpnęliśmy z książek Jerzego Farysa o historii naszej parafii i okolicy – mówi dr Maria Waloszek, autorka scenariusza i reżyserka przedstawienia, w którym – łącznie ze statystami – wzięło udział kilkudziesięciu mieszkańców. Próby grona „aktorów”, a właściwie gawędziarzy wspominających przeszłe lata, trwały od kwietnia. Niektórzy ze statystów dołączyli dopiero w dniu spektaklu, bo na co dzień pracują za granicą i do domu wracają raz na kilka tygodni.

Simon Panic kupił spichlerz

Dokładna data powstania kościoła w Kadłubie Turawskim nie jest znana. Wiadomo na pewno, że w II połowie XIX wieku Simon Panic, najbogatszy gospodarz we wsi, odkupił od miejscowego Żyda murowany spichlerz, który przebudowano na kaplicę. Natomiast około roku 1870 ten sam Panic z żoną był w Berlinie i tam zakupił dla kaplicy obraz Matki Bożej Różańcowej. – Kopia tego obrazu z domalowanymi przez naszego artystę Adama Dziubę tajemnicami światła od roku peregrynuje w domach mieszkańców parafii. W ten sposób duchowo przygotowujemy się do przeżywania jubileuszu kościoła, a także obrazu – mówi ks. dr Sławomir Pawiński, proboszcz parafii w Ligocie Turawskiej, do której należy Kadłub Turawski.

W historii kościoła ważny jest też rok 1967. Wtedy nowy proboszcz ks. Jerzy Obst i parafianie postanowili rozbudować niewielki kościółek, w którym wierni w niedzielę nie mieścili się na Mszy. Władze jednak zgody na rozbudowę nie wydały, co nie przeszkodziło mieszkańcom postawić na swoim. Rozbudowali bez pozwolenia. Spotkały ich za to szykany, przesłuchiwano aż 45 osób (bo cała wieś, także dzieci, brała udział w rozbudowie), 15 z nich stanęło przed kolegium. Nikt się w czasie przesłuchań jednak nie złamał i sprawę ostatecznie umorzono. Kościół został poświęcony przez biskupa Wacława Wyciska 12 października 1969 roku.

Kościół to ludzie

– Z Kadłuba wyjechałem w 1977 roku i teraz znam już tylko najstarszych mieszkańców. Kiedy chodzę po cmentarzu, to widzę tam tych wszystkich, których znałem jako chłopak – wspomina o. dr Błażej Kurowski, były prowincjał franciszkanów i zasłużony gwardian na Górze Świętej Anny. Z Kadłuba Turawskiego pochodzą także inni zasłużeni duchowni: o. Antoni Reimann, biskup wikariatu apostolskiego Ńuflo de Chávez w Boliwii, ks. prof. Joachim Waloszek, długoletni rektor seminarium duchownego i muzykolog czy o. Krystian Żmuda, franciszkanin konwentualny. Wszyscy – z wyjątkiem bp. Reimanna, który nie mógł przybyć – uczestniczyli w świętowaniu jubileuszu kościoła w rodzinnej wiosce.

Dużo radości licznie zebranym widzom przedstawienia historycznego przyniosło porównywanie aktorów grających znane postaci z ich „oryginałami”, także współczesnymi duszpasterzami – ks. proboszczem Pawińskim i wikariuszem ks. Krzysztofem Kozimorem. – Chcieliśmy pokazać, że księża i siostry zakonne to zwykli, normalni, pełni prostoty ludzie, którzy wyszli z serca tej wspólnoty parafialnej. Z chrześcijańską dumą chcieliśmy podkreślić, że mieliśmy i mamy takich wspaniałych księży. Mamy kryzys powołań. Tym bardziej w tych trudnych czasach trzeba się modlić o nowe powołania, żeby życie chrześcijańskie mogło kwitnąć. Nasz obecny proboszcz jest bardzo zaangażowany na wielu polach działalności i szuka wielu dróg, żeby zachęcić ludzi do życia wiarą. Bo nie chodzi przecież o tworzenie jakichś organizacji, ale o to, żeby wiarę obudzić, żeby ona była żywa – mówi Maria Waloszek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama