Nowy numer 4/2021 Archiwum

Głosił prawdę

W Kietrzu był nauczycielem i wychowawcą młodzieży, w Branicach – cenionym rekolekcjonistą.

Wniedzielę 15 września w Limburgu nad Lahnem wyniesiony do chwały ołtarzy zostanie ks. Ryszard Henkes, pallotyn, który zginął w obozie koncentracyjnym w Dachau. Od początku lat 30. XX wieku jego kapłańska posługa była związana ze Śląskiem, z ówczesną archidiecezją ołomuniecką, znajdującą się w granicach państwa niemieckiego. Był cenionym nauczycielem, wybitnym kaznodzieją i człowiekiem o niezwykłej wrażliwości.

Na śląskiej ziemi

Przyszły błogosławiony urodził się 26 maja 1900 r. w Ruppach w Niemczech. Święcenia kapłańskie otrzymał 6 czerwca 1925 r. w Limburgu nad Lahnem, a już w 1931 r. jako młody ksiądz trafił do placówki pallotyńskiej w Kietrzu. Tu w 1930 r. w pałacu Gaszynów powstała szkoła założona i prowadzona przez pallotynów. Placówka, do której rocznie uczęszczało od 50 do 60 uczniów, działała przez dekadę. W marcu 1940 r. zamknęli ją naziści. Ksiądz Henkes był w niej nauczycielem i wychowawcą przez 4 lata. Miał do tej pracy talent i szczególne powołanie.

Cenił go ks. prałat Józef Marcin Nathan, wikariusz generalny na tym terenie. Już od 1935 r. zapraszał go do Branic, gdzie w sąsiedztwie Miasteczka Miłosierdzia w czasach międzywojennych został wybudowany i uruchomiony dom rekolekcyjny św. Józefa. Korzystali z niego nie tylko duchowni, ale też świeccy różnych stanów i profesji. Rekolekcje głosili im znamienici ówcześni kaznodzieje, m.in. o. Józef Kentenich, założyciel Ruchu Szensztackiego, czy właśnie ks. Ryszard Henkes.

Niewygodny dla nazistów

Ksiądz Nathana i ks. Henkesa połączyła przyjaźń. Obaj byli przeciwnikami nazistowskiej ideologii, chcieli uchronić przed nią katolickie parafie, sprzeciwiali się też nazistowskiej polityce wobec osób chorych psychicznie. Ksiądz Henkes w głoszonym słowie – w Branicach, na Górze św. Anny i w wielu innych miejscach – odważnie występował przeciwko działaniom reżimu hitlerowskiego.

„Z najgłębszego przekonania przeciwnik nazistowskiego świata i kreowanego przez tę ideologię obrazu człowieka, a przy tym obdarzony talentem duszpasterz i kaznodzieja. Do ilu ludzi dotarł w swoich wystąpieniach rekolekcyjnych w Branicach, w swoich kazaniach pasyjnych czy też kazaniach na śląskiej Górze św. Anny, gdzie podczas tradycyjnych pielgrzymek mężczyzn stało przed nim około 12 tys. słuchaczy, tego nie można już stwierdzić” – napisał ks. Alexander Holzbach SAC w biografii ks. Henkesa. Określił go „drzazgą w oku gestapo”. Jego kazania były spisywane przez szpicli. „Wiedział o tym i nie lękał się ich ośmieszać. W Ząbkowicach Śląskich przerwał kazanie i z ambony podał swój manuskrypt, mówiąc: »Proszę podać temu panu z tyłu. Nie będzie już musiał pisać«” – przytoczył ks. Holzbach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama