Nowy numer 43/2020 Archiwum

Twarzą w twarz

Czy Polacy i Czesi mogą się zaprzyjaźnić?

Tak naprawdę nie mieliśmy czasu, żeby się wzajemnie poznać. Stąd, choć relacje polsko-czeskie są dobre, brakuje w nich ciepełka i sympatii – przekonuje Leszek Mazan, dziennikarz, znawca Czech oraz miłośnik Józefa Szwejka.

W Opolu gościł na premierze filmu dokumentalnego pt. „Twarzą w twarz”. Obraz wyprodukowany przez Fundację Filmową Polscy Wychodźcy po raz pierwszy został pokazany 27 września w Miejskiej Bibliotece Publicznej, a w październiku będzie miał swoją premierę telewizyjną na antenie TVP Historia.

„Twarzą w twarz” to przyczynek do rozprawienia się ze stereotypami o naszych południowych sąsiadach. Uważani są za tchórzliwych pepików, którzy dezerterują. Tymczasem z filmu płynie przekaz, że choć Czesi są narodem pragmatycznym, to wcale nie są narodem tchórzy. Polaków cechuje etos walki, dla Czechów nadrzędną wartością jest życie. W naszym hymnie przebija duch zbrojnego odzyskania tego, „co nam obca przemoc wzięła”, a czeski hymn mówi o pokoju, zadowoleniu z życia, przywiązaniu do ziemi. Myśmy po wojnie stanęli przed zadaniem odbudowania Warszawy i wielu innych miast, a praska starówka pozostała nienaruszona. Przywołani w filmie bohaterowie, m.in. Jan Žižka, umieszczony przez Matejkę na płótnie „Bitwa pod Grunwaldem”, czy Josef František, który walczył w słynnym dywizjonie myśliwskim 303, odkrywają bojowego ducha Czechów.

Dyskusję po premierowym pokazie poprowadził Marek Białokur z Uniwersytetu Opolskiego, który specjalizuje się w historii polsko-czesko-słowackiej XIX i XX wieku. Uczestniczyli w niej Leszek Mazan i opolscy twórcy obrazu: Dagmara Spolniak (reżyseria) i Dariusz Kuczera (zdjęcia). Przyznali, że w filmie unikali tematów ocierających się o konflikty, po prostu chcieli rozprawić się ze stereotypami. Uczestnicy dyskusji wskazywali na odmienne cechy narodowe Polaków i Czechów, na umiłowanie wódki przez pierwszych, a piwa przez drugich. Nie brakowało dowcipnych anegdotek. Choćby takiej, że w Czechach w mieście najpierw budowało się browar, a potem mury obronne, bo inaczej nie byłoby czego bronić. – Polaków śmieszy język czeski, a to przecież śliczny język, język ptaków, stworzony do poezji – przekonuje Leszek Mazan. – Są w naszych krajach rachunki krzywd. Nie możemy się zrozumieć, nie umiemy się dogadać. Co zrobić, by było inaczej? Z obu stron powinna być gotowość do wzajemnego poznania się, zaprzyjaźnienia – dodaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama