Nowy numer 43/2020 Archiwum

Wiedza na żywo

Dwa dni trwał 15. Nyski Festiwal Nauki.

Pokazy, ćwiczenia, laboratoria, prezentacje – to najciekawszy sposób na przekazanie informacji z różnych dziedzin. Są też wykłady czy wystawy w nyskim muzeum.

Stąd Festiwal, organizowany w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej od 15 lat, cieszy się dużym zainteresowaniem. Prócz klas z nyskich szkół na różne zajęcia 25 i 26 września przyjechali uczniowie z ok. 30 szkół podstawowych i średnich z całego regionu, a nawet z Dolnego Śląska. – Ideą festiwalu jest promowanie nauki, a przy okazji także naszej uczelni. W ciągu dwóch dni otwieramy nasze sale wykładowe i pracownie. Gdy uruchamiamy zapisy, w dwa dni grafik jest zapełniony, a myślę, że chętnych wystarczyłoby na drugie tyle. Mamy tu szkoły z Nysy, ale i z Kędzierzyna-Koźla, Grodkowa, Białej Nyskiej, Prudnika, Skoroszyc, Otmuchowa, Kopernik, Kłodzka, Strzelec Opolskich czy Brzegu – wymienia Ewa Cegieła, współorganizatorka.

Atrakcyjnych tematów nie brakuje. W jednej sali uczniowie kleją papierowe modele wiatraków, w sąsiedniej młodzież z brzeskiej budowlanki głowi się, jak skonstruować wieżowiec o podstawie 20 cm i wysokości prawie 2 m, który okaże się odporny na przypominające trzęsienie ziemi wstrząsy. W piwnicach pod okiem prowadzącego piszą algorytmy do programów komputerowych albo wyznaczają zadania robotom z klocków lego. Sala, gdzie strażak mówi o zadymieniu i posługiwaniu się gaśnicą, wypełnia się dyskotekowym dymem, a na zewnątrz błyskawicznie gasi się wywołany specjalnie pożar. Jest też mowa o tym, jak przygotować sprzęt na scenie do koncertu muzycznego czy operować dronem. Dalej pokazy wykorzystania technik kryminalistycznych, laboratorium chemiczne, tematy związane ze zdrowiem.

A dla humanistów – wykład o Kartaginie czy prelekcje po angielsku. Dla tych, co wolą się ruszać – wyprawa w plener śladami ciekawej architektury lub turniej futsalu czy siatkówki. – Właśnie programujemy roboty. Bardzo mi się to podoba. Gdy się już ktoś nauczy, to nie jest to trudne. Te roboty jeżdżą, skręcają, bo mają różne czujniki, wydają dźwięki. Chciałbym w przyszłości robić coś z komputerami – przyznaje Michał Łazowski, który przyjechał z grupą z ZSP z Białej Nyskiej. – To zestawy edukacyjne, których używamy też na uniwersytecie dziecięcym. Można używać ich jako zabawki albo pisać do nich programy. To taka ogólnoinżynierska zabawa, połączenie techniki i informatyki – tłumaczy Adam Dudek, jeden z wykładowców.

Efektowny był pokaz działań ratowniczych – symulacja wypadku komunikacyjnego przeprowadzona przy współpracy z ratownikami medycznymi i Państwową Strażą Pożarną. Całą akcję oglądała m.in. młodzież z Kędzierzyna-Koźla. – Warto, bo prócz tego, że jest to spektakularne, pozwala oswoić się z takimi zdarzeniami, by w rzeczywistej sytuacji mieć więcej odwagi, mniej się stresować, wiedzieć, co robić – podkreślają Paulina Jagła, Wiktoria Szczergólska i Wiktoria Wojciechowska ze sławięcickiej „mundurówki”. Inni w tym czasie badali swoją koordynację wzrokowo-ruchową, robili ćwiczenia audiometryczne i na koncentrację. – Wykonują je m.in. kierowcy zawodowi, żołnierze, piloci, operatorzy dźwigów, osoby pracujące na wysokościach i ci, którzy stracili prawo jazdy – opowiadają prowadzące Barbara Białkowska i Estera Kołat. – Są nieskomplikowane, ale ja mam dużą wadę wzroku, więc dla mnie dość trudne. Na pewno nie będę ani kierowcą, ani pilotem, ale warto dowiedzieć się czegoś o sobie – przyznaje Marysia Gawłowska z Diecezjalnej Szkoły Podstawowej w Nysie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama